GD Agarwal zmarł w szpitalu w mieście Rishikesh.
87-letni aktywista zmarł w wyniku zatrzymania akcji serca. Lekarze, którzy próbowali go ratować poinformowali, że mężczyzna miał przepuklinę, wysokie ciśnienie, a także chorobę niedokrwienną serca, a jego stan zdrowia pogorszył się ze względu na długi post.
Agawrwal, znany także pod klasztornym imieniem Swami Gyan Swaroop Sanand, pościł od 22 czerwca przeciwko bierności rządu w kwestii oczyszczenia wód Gangesu.
Większość Hindusów czci długą na 2525 km rzekę jako boginię, jest silnie zanieczyszczony przez spuszczane do rzeki ścieki i odpady przemysłowe.
Premier Indii, Narendra Modi, uczynił z oczyszczenia Gangesu jeden z celów swojego rządu, ale ekolodzy i aktywiści alarmują, że jakość wody w rzece nadal się pogarsza.
Agarwal napisał list otwarty do Modiego domagając się wstrzymania budowy elektrowni wodnych i wydobycia piasku na brzegach rzeki.
"Do dziś myślał pan tylko o czerpaniu zysku z Gangesu. Nie dał pan nic Gangesowi" - napisał w liście otwartym aktywista.
Przez 111 dni aktywista żywił się tylko wodą z miodem i z cytryną. W tym czasie dwa razy trafiał do szpitala. W środę Agarwal zaprzestał przyjmowania płynów sfrustrowany faktem, że władze nie reagują na jego protest. W tym momencie jego stan zdrowia gwałtownie się pogorszył.
Minister ds. rekultywacji Gangesu, Nitin Gadkari powiedział, że w środę napisał do Agarwala, by ten przerwał swój post podkreślając, że rząd spełnił niemal wszystkie jego postulaty. Agarwal miał jednak inne zdanie w tej kwestii.
Po śmierci aktywisty premier Modi złożył kondolencje jego bliskim na Twitterze. "Jego pasja na rzecz edukacji i działań na rzecz ratowania środowiska, w szczególności oczyszczenia Gangesu, będą zawsze pamiętane" - napisał.
Agarwal od 2012 roku był członkiem zakonu hinduistycznego - w tym momencie zmienił imię i wyrzekł się wszystkich dóbr doczesnych.