Perry nie chciała też zdradzić w rozmowie z BBC News, czy sama zmniejszy spożycie mięsa zgodnie ze wskazaniami umieszczonymi w raporcie ONZ.
Organizacja "Przyjaciele Ziemi" zarzuciła już minister zaniedbanie jej obowiązków. Zdaniem przedstawicieli organizacji do obowiązków członków rządu jest okazywanie swojego przywództwa w tej trudnej kwestii.
Minister Perry ma jednak w tej kwestii własne zdanie. - Lubię wiele gatunków tutejszego mięsa. Nie sądzę, abyśmy powinni zajmować się ustalaniem tego, co powinno znajdować się w diecie ludzi - mówiła.
Na pytanie, czy członkowie rządu powinni dawać przykład obywatelom jedząc mnie wołowiny, Perry odparła: - Sądzę, że opisujecie tu najgorszy rodzaj państwa opiekuńczego (dosł. Nanny State - państwo niańczące) w historii.
- Kim jestem, by siedzieć tu i radzić ludziom, którzy wracają do domu po ciężkim dniu pracy, by nie zjedli steka z frytkami? No proszę... - mówiła Perry.
Minister nie chciała też powiedzieć czy zgadza się z tezami naukowców na temat znaczenia redukcji ilości wołowiny w ludzkiej diecie.
- To całkowicie bezmyślne, a jednocześnie to zaniedbanie obowiązków, by pozostawiać zadanie przekonywania ludzi do jedzenia mniejszych ilości mięsa "zielonym" - stwierdził Craig Bennett z organizacji "Przyjaciele Ziemi".
Perry przekonuje jednak, że rząd powinien zająć się redukcją emisji gazów cieplarnianych przez rolnictwo i sadzić więcej drzew, a nie namawiać ludzi do jedzenia mniejszych ilości mięsa.