Do takiego wniosku doszli naukowcy z Centrum Lodu i Klimatu Instytutu Nielsa Bohra Uniwersytetu w Kopenhadze. Sporządzili oni model komputerowy związanych z tym zmian klimatycznych. Wynika z niego, że wzrost poziomu oceanów to jedna z najdonioślejszych konsekwencji globalnego ocieplenia. Jak duży będzie ten wzrost?
"Aqua alta", czyli Wenecja pod wodą - zobacz galerię zdjęć
Symulacja komputerowa przeprowadzone w 2007 roku przez naukowców w ramach Międzyrządowej Grupy Ekspertów Ewolucji Klimatu (GIEC) wskazywały, że do końca tego stulecia poziom mórz może wzrosnąć od 18 do 59 cm. Symulacja przeprowadzona przez ekspertów GIEC w 2011 roku wskazywała wzrost o 90 cm.
Zobacz jak na przestrzeni wieków ocieplał się klimat
Autorzy najnowszej symuklacji - geograf Jonathan Bamber i sejsmolog Willy Aspinall z Uniwesytetu w Bristolu - skorzystali z wiedzy 26 uczonych z całego świata zajmujących się topnieniem pokrywy lodowej Grenlandii, Antarktydy i lodowców górskich. Badaczom tym przedstawili dwukrotnie - w 2010 i 2012 roku - szczegółowy kwestionariusz dotyczący tego zagadnienia. Na podstawie uzyskanych informacji, opracowanych metodami statystycznymi, sporządzili prognozę z ktorej wynika, że poziom oceanów może wzrosnąć od 33 do 132 cm, ale z 90-procentowym prawdopodobieństwem wzrost wyniesie 62 cm do roku 2100.
Spowoduje to utratę 6 proc. powierzchni Holandii, 17,5 proc. Bangladeszu, 80 proc. atolu Majuro w archipelagu Wysp Marshalla, zniknięcie z mapy takich pacyficznych państewek jak Kiribati, Tuvalu, Vanuatu. Pod wodą znajdzie się Bangkok, stolica Tajlandii.
Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców alarmuje, że skutkiem rosnącego poziomu wód będzie to, iż do końca stulecia 250 milionów ludzi straci - dosłownie - grunt pod nogami.
Zobacz - podnoszenie się poziomu oceanów