Do takiego wniosku doszedł dr Joseph Nagyvary, biochemik z Uniwersytetu Teksasu. Dr Nagyvary posłużył się promieniami podczerwonymi i rezonansem magnetycznym.

Dotychczas wiązano wyjątkowe brzmienie starych włoskich skrzypiec, altówek i wiolonczel z ich budową oraz jakością drewna. W roku 2003 Joseph Nagyvary, wspólnie z biochemikiem prof. Noelem Owenem, ogłosił, że skrzypce Stradivariusa swoje brzmienie zawdzięczają tzw. małej epoce lodowcowej. Chłodniejszy klimat spowodował spowolnienie wzrostu drzew, w efekcie drewno stało się bardziej zwarte, a wykonane z niego skrzypce – wyjątkowe.

Teraz naukowiec z Teksasu wystąpił z inną teorią: tajemnica dźwięku instrumentów tkwi w impregnacie. Służył on do zabezpieczenia przed grzybami i owadami. Nagyvary otrzymał próbki starego, klonowego drewna, pochodzącego z pracowni Stradivariusa, oraz skrawki drewna samych skrzypiec. Takim drewnem lutnicy konserwują zabytkowe instrumenty.

Nagyvary spalił próbki, a popiół poddał analizom. W ten sposób zidentyfikował związki chemiczne obecne w drewnie: boraks, chrom, sole żelaza i fluoru.

– Boraks używany jest od dawna jako środek konserwujący. Stradivari miał szczęście, stosował ten środek rutynowo, tak jak pokolenia lutników przed nim, ale trafił na tę jedyną mieszaninę o proporcjach odpowiednich dla muzyki.

Boraks powoduje utlenianie, przerywając polimery cukrów prostych, jednego ze składników drewna. W ten sposób powstały niezwykłe właściwości akustyczne instrumentów wychodzących z pracowni Stradivariusa – twierdzi dr Nagyvary.