Ponad 400 różnych mutacji odkryli naukowcy w DNA normalnych komórek układu krwiotwórczego kobiety, która dożyła sędziwego wieku. Nie przeszkodziło to jej w zdrowym i długim życiu – choć mutacje zwykle kojarzone są z procesem chorobowym.
Badania prowadzone były przez naukowców z Cold Spring Harbor Laboratory oraz kilku uniwersytetów w Holandii i USA. Badacze chcieli się dowiedzieć, w jaki sposób mutacje gromadzące się przez całe życie wpływają na zdrowie i długowieczność.
Naukowcy sądzili, że zaburzenia w zapisie genetycznym powinny prowadzić do choroby, tak jak dzieje się to na przykład w przypadku białaczki, gdy u chorych wykrywa się kilkaset mutacji. Tu jednak „błędy" okazały się nieszkodliwe, zwłaszcza biorąc pod uwagę rekordowy wiek kobiety. Badacze znaleźli jednak mechanizm, który w naturalny sposób może ograniczać długowieczność ludzi.
– Ku naszemu zaskoczeniu w momencie śmierci kobiety wszystkie komórki jej krwi pochodziły z zaledwie dwóch aktywnych komórek macierzystych hemopoezy (krwiotwórczych) – mówi dr Henne Holstege z Vrije Universiteit w Amsterdamie. – Normalnie aktywnych jednocześnie jest ok. 1300 komórek.
Według genetyków zadziałał tu proces skracania telomerów – biologiczny zegar odliczający kolejne podziały komórki. Od chwili urodzin telomery – „skuwki" na końcach chromosomów – skracają się, zabezpieczając się przed zbyt wieloma podziałami.
– Ponieważ badane przez nas krwinki białe miały krótkie telomery, sądzimy, że większość komórek układu krwiotwórczego została „wyczerpana" po osiągnięciu limitu podziałów.
Naukowcy nie określili wprost, kim była 115-letnia kobieta. Prawdopodobnie chodzi o Hendrikje van Andel-Schipper, która jeszcze w 1972 roku, jako 82-latka, zgłosiła chęć przekazania swojego ciała po śmierci nauce. W wieku 111 lat ponowiła propozycję, obawiając się, że stała się dla biologów „nieatrakcyjna". Van Andel w wieku 100 lat przeszła operację usunięcia guza piersi. Zmarła w 2005 roku na nowotwór żołądka, mając 115 lat i 62 dni.
Piotr Kościelniak