Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wszczęła dochodzenie w sprawie spółki iQiyi, uznawanej za chińskiego odpowiednika Netflixa. Śledztwo to dotyczy fałszowania danych o wynikach. Wszczęte zostało w reakcji na raport firmy badawczej Wolfpack Research. W raporcie tym wskazano, że iQiyi zawyżyła swoją sprzedaż za 2019 r. o około 8 mld juanów (1,13 mld dol. lub 4,29 mld zł) do 13 mld dol.
Analitycy Wolfpack Research twierdzą również, że iQiyi zawyżyła dane o liczbie użytkowników swojego serwisu streamingowego. Zliczała m.in. podwójnie subskrybentów, którzy mieli dostęp do jej serwisu poprzez partnerów biznesowych.
– Zawyżyła liczbę użytkowników o 42–60 proc. Zawyża też swoje wydatki, ceny jakie płaci za treści, wartość innych aktywów i przejęć, po to, by spalić „fałszywą gotówkę" i ukryć oszustwa przed audytorami oraz inwestorami – piszą analitycy Wolfpack Research.
Raport ten powstał na podstawie dostępnych publicznie sprawozdań, sondaży przeprowadzonych przez tę firmę badawczą oraz relacji byłych pracowników iQiyi.
iQiyi potwierdziła, że jest obiektem śledztwa SEC i że amerykański regulator zażądał od niej dostępu do dokumentów finansowych z ponad dwóch lat. W swoim komunikacie napisała jednak, że raport Wolfpack Research jest pełen błędów, twierdzeń niemających pokrycia w rzeczywistości i błędnych wniosków.
W reakcji na wszczęcie śledztwa przez SEC akcje iQiyi traciły w czwartkowym handlu posesyjnym na giełdzie nowojorskiej nawet 18 proc. Na początku piątkowej sesji zniżkowały o 14 proc.
iQiyi jest spółką, w której większościowy pakiet udziałów ma firma Baidu, czyli chiński odpowiednik Google'a. W 2018 r., w ofercie publicznej przeprowadzonej w USA, iQiyi zebrała od inwestorów 2,2 mld dol.
Sprawa iQiyi już porównywana jest z aferą wokół spółki Luckin Coffee, nazywanej „chińskim Starbucksem". W czerwcu została ona wyrzucona z giełdy Nasdaq, po tym jak wyszło na jaw, że fałszowała dane o sprzedaży za 2019 r.
Oszustwa księgowe Luckin Cofee namierzyła firma Muddy Waters, współpracowała z Wolfpack Research przy sprawdzaniu iQiyi. Muddy Waters zdołała wcześniej wyśledzić wiele chińskich spółek giełdowych dokonujących oszustw księgowych, a następnie zarabiała na krótkiej sprzedaży ich akcji.
Afera wokół iQiyi z pewnością stanie się dodatkowym argumentem za tym, by zaostrzać regulacje spółkom zagranicznym obecnym na giełdach w USA. Skandale z udziałem chińskich firm, do których doszło w ostatnich latach, spowodowały już poważną zmianę podejścia regulatorów.
Chińskie spółki powinny zostać zmuszone do opuszczenia amerykańskich giełd, jeśli do stycznia 2022 r. nie podporządkują się zasadom dotyczącym audytu – taką rekomendację niedawno wydała amerykańska Prezydencka Grupa Robocza ds. Rynków Finansowych. W skład tej grupy (znanej również jako Plunge Protection Team, czyli Drużyna Zapobiegania Krachom) wchodzą m.in.: szef Rezerwy Federalnej, sekretarz skarbu i szef SEC.
W maju amerykański Senat przyjął uchwałę nakazującą chińskim przedsiębiorstwom notowanym na giełdach na terenie USA udostępnianie ksiąg rachunkowych Radzie Nadzoru nad Spółkami Publicznymi (PCAOB), czyli niezależnej organizacji przyglądającej się standardom audytu w amerykańskich firmach giełdowych.
Wiele chińskich firm chciałoby jednak uniknąć takiego audytu. Nawet jeśli uczciwie prowadzą swoje księgi, to prawo obowiązujące w Chinach zabrania przekazywania im niektórych informacji finansowych instytucjom zagranicznym.
Część chińskich spółek, spodziewając się już wcześniej zaostrzenia regulacji, wycofała się z amerykańskich giełd. Niektóre przeprowadziły emisje akcji i rozpoczęły dual listingi w Hongkongu lub Singapurze. Na przykład koncern Alibaba w ub.r. zebrał 12,9 mld dol. w ofercie na giełdzie w Hongkongu. W czerwcu firmy internetowe JD.com i NetEase przeprowadziły zaś tam oferty warte łącznie 6 mld dol.