Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie działania podejmuje twórca Telegramu w odpowiedzi na zapowiedzianą blokadę komunikatora w Rosji?
  • W jakim kontekście rosyjskie władze wprowadzają kolejne ograniczenia dostępu do zewnętrznych źródeł informacji?
  • W jaki sposób wirtualne sieci prywatne (VPN) stają się narzędziem do omijania krajowych restrykcji internetowych?
  • Jakie niezamierzone konsekwencje systemowe mogą wynikać z masowych działań blokujących w rosyjskiej sieci?

Rosyjski dyktator już podjął decyzję o odcięciu Rosjan od ostatniego dostępnego komunikatora zewnętrznego. Telegram zostanie zablokowany na początku kwietnia i jak ustaliła gazeta RBK, jest to decyzja ostateczna.

„Witamy ponownie w Cyfrowym Ruchu Oporu, moi rosyjscy bracia i siostry. Cały naród jest teraz zmobilizowany, aby obejść te absurdalne ograniczenia. Tysiące ludzi tworzą sieci VPN i serwery proxy. My ze swojej strony będziemy nadal pracować, aby utrudnić wykrywanie i blokowanie ruchu w Telegramie” – napisał w sobotę Paweł Durow.

Dodał, że „Iran zakazał Telegramu lata temu, co przyniosło podobny skutek jak w Rosji. Rząd liczył na masową adopcję swoich aplikacji do śledzenia wiadomości, ale zamiast tego masowo wprowadzono VPN-y. Teraz do 50 milionów członków Cyfrowego Ruchu Oporu w Iranie dołączyło ponad 50 milionów w Rosji”.

VPN pomaga Rosjanom łączyć się ze światem

Według posiadanych przez Telegram danych około 65 milionów Rosjan codziennie korzysta z Telegramu przez VPN, a ponad 50 milionów wysyła tak wiadomości. VPN – Virtual Private Network (wirtualna sieć prywatna) tworzy bezpieczny, szyfrowany „tunel” między urządzeniem (telefonem, komputerem) a internetem. Maskuje adres IP i lokalizację, zapewniając anonimowość, ochronę danych oraz umożliwia omijanie blokad stosowanych w danym kraju.

Czytaj więcej

W budżecie Węgier nie ma już pieniędzy. Inwestorzy porzucają biznes związany z Orbánem

To narzędzie idealnie nadaje się do sytuacji w putinowskiej Rosji, gdzie na polecenie rosyjskiej bezpieki (FSB) Roskomnadzor (państwowa inspekcja telekomunikacyjna) zablokowała już obywatelom dostęp do większości zachodnich komunikatorów i stron. A putinowskie prawo, podobnie jak podczas stalinowskiego terroru, wymusza dostęp organów siłowych do wszystkich sfer życia obywateli federacji – danych, korespondencji i stanu kont.

Jednak już wiadomo, że zastosowanie blokady wobec Telegramu może spowodować awarię rosyjskiej sieci na niespotykaną skalę, czego przedsmak Rosjanie mieli w piątek 3 kwietnia. Największa od początku wojny awaria sparaliżowała usługi największych banków i System Szybszych Płatności (FPS), nie działały strony instytucji państwowych, ludzie nie mogli wejść do metra ani zapłacić tam za bilety.

To nie hakerzy, to FSB

Awaria dotknęła m.in. usługi Sbierbanku, banku VTB, Alfa-Bank, T-Bank i Ozon Bank, zgodnie z danymi Downdetector i Sboy.rf. Użytkownicy zgłaszali, że oprócz płatności i przelewów pieniężnych, ich aplikacja i płatności kartą w sklepach nie działały, a także nie mogli wypłacać pieniędzy z bankomatów ani w sklepach stacjonarnych. Większość skarg pochodziła z Moskwy i obwodu moskiewskiego, a także z Petersburga i innych miast.

Nie był to jednak atak hakerski. Według źródeł „Forbesa” z branży cyberbezpieczeństwa i telekomunikacyjnej, system blokad stosowany przez rosyjskie władze nie jest w stanie poradzić sobie z „licznymi regułami blokowania i zawodzi pod obciążeniem”.

Czytaj więcej

Rosja wszczyna śledztwo przeciw założycielowi Telegrama

„Awaria na taką skalę może być efektem ubocznym blokad internetu w Rosji, ponieważ są one już tak powszechne, że stale występują poważne błędy, a łączność sieciowa stale się pogarsza” – zauważył ekspert techniczny z RKS Global dla magazynu Forbes. Wyjaśnił, że problemy, z którymi borykają się banki, wynikają z braku możliwości połączenia sprzętu z serwerami.

„To z kolei może być spowodowane awarią lub blokadą” – wyjaśnił. Opozycyjny portal „Masz” poinformował, że według wstępnych danych, przerwa w działaniu RuNetu (rosyjskiego internetu) mogła być spowodowana zablokowaniem adresów IP używanych w infrastrukturze bankowej.

Do awarii doszło w związku z planowanym przez rząd całkowitym zablokowaniem Telegramu i zaostrzeniem działań przeciwko sieciom VPN. Ministerstwo Rozwoju Cyfrowego Rosji rozpoczęło współpracę z dużymi rosyjskimi firmami w celu zwalczania korzystania z sieci VPN przez Rosjan.

W marcu źródła „Forbesa” wśród operatorów telekomunikacyjnych poinformowały, że reżim nie dysponuje już wystarczającą „przepustowością”, aby obsłużyć ruch RuNetu i zablokować wszystkie zasoby zakazane przez Kreml. Efektem tej nieporadności jest to, że niektóre zablokowane strony internetowe stały się ponownie dostępne w Rosji.