Zbliżająca się premiera Google Chromebooka, czyli przygotowanych wspólnie z firmami Acer i Samsung laptopów firmowanych przez Google, otwiera nowy rozdział rywalizacji tej firmy z Microsoftem.
Największy na świecie producent oprogramowania co rok sprzedaje systemy operacyjne Windows i pakiety oprogramowania biurowego Office warte niemal 40 mld dol. Google jednak przekonuje, że tradycyjne oprogramowanie nie jest już potrzebne wielu konsumentom i firmom.
Innowacja czy kłopot?
– Chromebook będzie produktem nieco zbliżonym w swojej idei do tabletu z jednej strony, a z drugiej do tzw. cienkiego klienta (czyli lekkiej końcówki dużego systemu informatycznego – przyp. red.) – mówi Damian Godos, analityk rynku hardware w firmie IDC Polska. Według niego sukces pozbawionych tradycyjnego systemu operacyjnego komputerów w biznesie nie jest pewny. – Trudno sobie wyobrazić, by mógł znaleźć tam szersze zastosowanie ze względu na ograniczenia platformy i polityki bezpieczeństwa firm – przekonuje Godos.
– Zarządzanie flotą takich komputerów może być łatwiejsze niż w przypadku tradycyjnych maszyn. Niektóre zadania wymagają tylko przeglądarki. Trudno jednak komentować produkt, którego jeszcze nie ma na rynku – powiedział „Rz" przedstawiciel jednej z największych polskich spółek informatycznych.
– Uważamy, że współczesne skomplikowane systemy komputerowe są torturą dla użytkowników – przekonywał niedawno Sergey Brin, jeden ze współzałożycieli Google'a.
Firmy wątpiące w przydatność komputerów zawierających tylko przeglądarkę internetową i korzystających z usług takich konkurencyjnych firm sieciowych jak Salesforce.com, Google kusi elastycznymi kosztami. Gigant będzie m.in. wypożyczał komputery za 28 dol. miesięcznie za sztukę.
Cel: konsumenci
Według Damiana Godosa z IDC Chromebook, jeśli odniesie sukces, będzie produktem zdecydowanie konsumenckim. By zwiększyć atrakcyjność produktu dla tej grupy razem z komputerami na rynku pojawi się usługa Google Music. To internetowa szafa grająca, do której można wgrać pliki muzyczne i przesyłać strumieniowo do swojego komputera (którego dysk będzie miał tylko 16 GB pojemności).
Przywiązanie użytkowników urządzeń do sieciowych usług Google'a uderza nie tylko w sprzedaż Windows i pakietu Office, ale także ma zwiększyć oglądalność reklam wyświetlanych przez Google np. przy wynikach wyszukiwania. To zła informacja dla Microsoftu, który wciąż nie znalazł sposobu na zarabianie na reklamie w sieci.
W ostatnim kwartale dział online giganta przyniósł ponad 720 mln dol. strat.
Laptopy Google'a w pierwszej kolejności pojawią się w sprzedaży w USA, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Hiszpanii i Holandii. W Polsce prawdopodobnie w lipcu.
masz pytanie, wyślij e-mail do autora t.boguszewicz@rp.pl