Rynek transakcji mobilnych rośnie w ostatnich latach błyskawicznie. W 2014 r. wzrósł o 27,9 proc., do niemal 1,2 mld zł – podaje w najnowszych wyliczeniach firma doradcza Euromonitor International. Trzeba podkreślić, że mowa jest tylko o transakcjach zawieranych na stronach sklepów internetowych, a dane nie obejmują wyników serwisów aukcyjnych.

Według raportu tej firmy w 2014 r. handel mobilny odpowiadał już za 7,4 proc. wartości rynku sprzedaży internetowej, a w 2015 r. będzie to już 8,1 proc.

To wciąż znacznie gorszy wynik niż w większości państw zachodnioeuropejskich, nie mówiąc o USA, gdzie w niektórych segmentach rynku internetowego nawet co druga transakcja przypada na segment mobilny.

Potencjał do dalszego wzrostu polskiego rynku jest więc wciąż wysoki. Konsumenci dzięki urządzeniom mobilnym mogą zawierać transakcje w dowolnym miejscu i czasie, dlatego sprzedawcy liczą na znaczny wzrost liczby mniejszych, bardziej impulsowych transakcji. Szczególnie chodzi o różnego typu bilety, także na imprezy kulturalne, ale i o karnety rabatowe do gabinetów kosmetycznych i restauracji.

Główną barierą są metody płatności. Wysłanie klasycznego przelewu czy też skorzystanie z systemu płatności internetowych jak choćby PayU na urządzeniu mobilnym nie jest tak proste jak na domowym komputerze. Trudniej wprowadza się dodatkowe kody, które mogą zostać wysłane na urządzenie, z którego właśnie kupujemy, co jest dodatkową komplikacją.

W przypadku m-commerce najlepiej sprawdza się karta kredytowa – raz wprowadzony numer umożliwia nam finalizowanie transakcji jednym kliknięciem, np. podczas podróży komunikacją publiczną. Jednak korzystanie z kart kredytowych nigdy nie było w Polsce szczególnie popularne – w połowie 2014 r. używano ich ledwie 6,1 mln sztuk, a potem ich liczba spadła.

Branża internetowa zgadza się jednak, iż transakcje mobilne są przyszłością tego segmentu handlu. Wciąż większość e-sklepów nie tylko nie ma aplikacji mobilnej, szczególnie tej ułatwiającej kupowanie przez smartfony czy tablety, ale także brak im choćby tzw. lekkiej strony, lepiej uruchamiającej się na takich urządzeniach.

Poniżej 10 proc. firm ma stronę internetową dostosowaną do urządzeń mobilnych. Z badania ActiveMobi wynika, że najlepiej na tle wszystkich analizowanych branż wypadli fryzjerzy, stomatolodzy i restauratorzy, ale wciąż nie są to liczby szczególnie wysokie. Analizowanych było 3 tys. małych i średnich firm. Panuje tam dość powszechne przekonanie, że rozwiązania mobilne są drogie, choć nie zawsze jest to prawda.