Pierwsze duże ognisko koronawirusa pojawiło się na przełomie 2019 i 2020 roku w Wuhan. Wraz z rozwojem pandemii pojawiły się spekulacje, czy wirus nie wydostał się przypadkowo z laboratorium w tym mieście.

"Należy nadal podejmować próby ustalenia pochodzenia pandemii" - piszą naukowcy.

"Zarówno teoria o przypadkowym wydostaniu się wirusa z laboratorium, jak i o odzwierzęcym pochodzeniu wirusa są realne" - przekonują uczeni w liście opublikowanym na łamach "Science".

Zdaniem autorów listu grupa ekspertów mających ustalić pochodzenie koronawirusa, działająca pod egidą WHO, która na początku tego roku odwiedziła Chiny, nie rozważyła w należyty sposób hipotezy mówiącej o tym, że koronawirus mógł wydostać się z laboratorium.

"Musimy traktować obie hipotezy - zarówno o naturalnym pochodzeniu (wirusa), jak i wydostaniu się (wirusa) z laboratorium poważnie, dopóki nie zbierzemy wystarczającej liczby danych" - przekonują uczeni dodając, że konieczne jest "pozbawione emocji" śledztwo w tej sprawie.

Naukowcy ubolewają jednocześnie nad "antyazjatyckimi postawami" w niektórych krajach i zwracają uwagę, że na początku pandemii wielu chińskich lekarzy, naukowców, dziennikarzy i obywateli "dzieliło się ze światem kluczowymi informacjami o rozprzestrzenianiu się wirusa - często ponosząc za to wysoki koszt osobisty".