Reklama

Na zabieg do komory najlepiej wchodzić nago

Publikacja: 21.08.2008 15:24

– Dlaczego krioterapia, choć zalecana przez lekarzy medycyny tradycyjnej, budzi kontrowersje?

Ewa Kuklewska, terapeutka: – Myślę, że tylko dlatego, iż nie ma opracowań wyników jej skuteczności. Każda z placówek, która specjalizuje się w krioterapii, może tylko korzystać z własnych obserwacji i doświadczeń.

A jakie w pani centrum były najbardziej zaskakujące rezultaty?

Jednym z naszych pierwszych pacjentów był mężczyzna, który od lat cierpiał na nawrotową depresję. Leki antydepresyjne stanowiły utrudnienie, np. w prowadzeniu samochodu. Szukał nowych rozwiązań. I tak trafił do Kriomedici. Spytał, czy może korzystać z zabiegów w kriokomorze. Na liście przeciwwskazań nie ma depresji, więc zgodziliśmy się. On nie miał nic do stracenia. To w tej chwili nasz najwierniejszy klient. W ciągu pięciu lat miał 400 wejść. Od tego czasu mógł znacznie ograniczyć przyjmowane leki, a jego aktywność znacznie się poprawiła. Na sesje przychodzi, gdy ma wahania nastroju.

Czy jeszcze ktoś miał tak spektakularne rezultaty terapii?

Reklama
Reklama

Tak. Był u nas szesnastolatek, którego do wózka przykuły zmiany reumatoidalne. Od lat brał leki. Choroba jednak postępowała. Lekarze nie dawali mu wielkiej nadziei na samodzielne poruszanie. Wstał z wózka po trzech miesiącach terapii w naszej komorze, przesiadł się na rower. To cieszy.

O krioterapii mówi się, że działa odmładzająco. Jak to możliwe?

Niskie temperatury stymulują krążenie krwi w naczyniach włosowatych, które występują w skórze. To poprawia jej jędrność. Ujemne temperatury opóźniają również procesy starzenia się komórek. Pobyty w kriokomorze to również sprawdzona forma odnowy biologicznej i podniesienia ogólnej sprawność organizmu.

Uważa pani, że każdy powinien korzystać z kriokomory?

Jeśli nie ma przeciwwskazań, to tak.

Jak należy przygotować się do seansu w komorze?

Reklama
Reklama

Przed każdym wejściem konieczna jest kontrola lekarza. Sprawdza on ciśnienie, bo nawet jednorazowy wzrost ciśnienia dyskwalifikuje pacjenta przed wejściem do kriokomory. Lekarz sprawdza też, czy nie mamy otwartych ran i czy nie jesteśmy przeziębieni. Jeśli badanie przejdziemy pozytywnie, to przechodzimy do pierwszej komory tzw. stabilizacyjnej, w której temperatura wynosi minus 60 st. C. Po chwili przechodzimy do komory właściwej. Która zostaje hermetycznie zamknięta. Cały czas jeden z terapeutów kontroluje przez okno, co dzieje się wewnątrz komory. I utrzymuje tzw. kontakt głosowy z osobami zamkniętymi w komorze. Jeśli któryś z pacjentów chce wyjść wcześniej, musi zapukać w okno. Wówczas drzwi są otwierane.

W jakim stroju wchodzi się komory?

Najlepiej na nagusa, ale koniecznie w drewniakach i z maseczką zasłaniającą usta i nos. Pacjenci jednak wchodzą ubrani, ale skąpo. Najlepiej sprawdzają się stroje z naturalnych włókien, czyli z wełny lub bawełny. Kiedyś przyszła do nas drużyna poznańskiego Lecha i w swoich reprezentacyjnych strojach weszli do komory. Piłkarze poodmrażali sobie pięty, bo w ich firmowych kolanówkach było sztuczne tworzywo.

Co jeszcze pacjenci zakładają na siebie?

Panowie zazwyczaj wchodzą w bokserkach oraz w rękawiczkach, w opaskach osłaniających czoło i uszy. Panie dodatkowo mają krótkie bawełniane topy.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama