Nie istnieją regulacje wskazujące, jaka muzyka jest właściwa w dniach żałoby narodowej. Szefowie redakcji muzycznych są zdani na własny gust i wyczucie. Radia zrezygnowały z audycji autorskich, grają spokojniej i subtelniej, ale poza tym prawie wszystko je różni. Ostatnie dni pokazały, że współcześnie pojęcie muzyki żałobnej rozciąga się od twórczości Beethovena po rockowe klasyki i pościelowe ballady.
Polskie Radio zareagowało najbardziej zdecydowanie – programy I, II oraz Trójka prezentowały wyłącznie utwory klasyczne. – Gdy potwierdziło się najgorsze, zaczęliśmy grać Chopina, Beethovena, Mozarta, Bacha – opowiada Grzegorz Hoffmann, szef redakcji muzycznej Trójki.
[srodtytul]Co wypada grać[/srodtytul]
– W tragicznych sytuacjach ta muzyka jako jedyna zdaje egzamin. Jest poważna nie tylko z nazwy, niesie ze sobą odpowiednią estetykę i emocje – tłumaczy Hoffmann. – Wiem, że w tym czasie część stacji komercyjnych po prostu zwolniła tempo i grała romantyczne ballady, ale nie oglądaliśmy się na innych. Jako radio publiczne sami wyznaczamy standardy.
Listy żałobnych utworów powstają w Trójce na gorąco, także w Radiu Zet od soboty kilku dziennikarzy na bieżąco układa program muzyczny. Przygotowany wcześniej pakiet utworów na czarną godzinę okazał się bezużyteczny.
– Na tragedię nie można się w pełni przygotować, każda jest inna – mówi „Rz” Rafał Freyer, dyrektor muzyczny Radia Zet. Stacja przez pierwsze doby po katastrofie prezydenckiego samolotu prezentowała muzykę klasyczną. W poniedziałek na antenę wróciły piosenki. – Co rusz trafiamy na takie, które nie oddają powagi ani ciężaru sytuacji – brzmią zbyt lekko albo mają niestosowne teksty. Szczególnie trudno wybrać polskie utwory, bo wiele z nich ma błahą treść. O ile spokojnie możemy zagrać piosenkę Grechuty, o tyle już repertuar Magdy Umer, na co dzień skłaniający do zadumy, teraz brzmiałby niestosownie. Musimy wziąć pod uwagę wiele niuansów.
W Radiu Zet można usłyszeć m.in. charytatywny singiel „We Are the World”, balladę „Why” Annie Lennox czy „No Ordinary Love” Sade, ale repertuar zmienia się z godziny na godzinę. – Nastroje są niestabilne. Dla nas oznacza to intensywny wysiłek intelektualny i fizyczny. Trzeba szybko przesłuchiwać płyty, reagować błyskawicznie, trzymać rękę na pulsie, bo w chwili szoku i żałoby nawet niektóre kompozycje klasyczne wydają się figlarne i trywialne. Ze 100 utworów udaje się wybrać jeden lub dwa.
Marcin Sobesto z Radia PIN zapewnia, że jego stacja jest dobrze przygotowana na żałobne okoliczności. – Wiemy, jak się zachować, jesteśmy doświadczeni. To nie pierwsza żałoba narodowa, a w bazach muzycznych mamy dokładnie opisane utwory. Zmiana oferty nie jest więc skomplikowana: przez pierwsze godziny graliśmy „z ręki”, potem zaczęły działać zaprogramowane playlisty.
Przez dwa dni w Radiu PIN dominowała muzyka klasyczna i jazz. W poniedziałek pojawiły się utwory Keitha Jarreta, Leszka Możdżera, Pata Metheny’ego. Radio Roxy gra łagodną muzykę elektroniczną, folkową i melancholijne gitarowe utwory. Szef muzyczny stacji Bartek Czarkowski mówi: – Dotąd stacje komercyjne na ogół traktowały żałobę narodową dość luźno. Inaczej reagowało Polskie Radio, w którym prowadziłem audycje żałobne. W Roxy staram się zachować ten standard.
[srodtytul]Piosenka o rozstaniu[/srodtytul]
W Radiu Eska i Radiu Kolor dominują sentymentalne, a chwilami ckliwe tony, ballady gwiazd popu, jak Roxette, Erica Claptona czy Beyoncé, czyli piosenki o tęsknocie, rozstaniach, końcu miłości i kruchości życia. Rafał Witkowski, dyrektor muzyczny Radia Kolor, zapewnia, że stacja uszanowała powagę chwili: – Natychmiast po informacji o katastrofie złamaliśmy format stacji, tylko 10 proc. utworów pochodziło z naszej standardowej oferty. W pierwszych dniach ponad 70 procent czasu antenowego zajmowała muzyka instrumentalna. Szanujemy panujące w Polsce nastroje, ale tak jak „Rzeczpospolita” nie jest dziś w całości poświęcona tematyce żałobnej, tak i my nie gramy wyłącznie smutnych utworów – wyjaśnia.
– Nie tylko muzyka poważna skłania do zadumy. Są piosenki, które sprzyjają refleksji lepiej niż utwory mozartowskie czy barokowe – uważa Adam Czerwiński z RMF FM. W weekend jego stacja nadawała wyłącznie programy informacyjne i klasykę, a od poniedziałku prezentuje stonowaną muzykę popularną, m.in. U2, Pink Floyd, Stinga, Phila Collinsa. – Nie sposób zawczasu zbadać piosenki i ich przydatność w takich chwilach, ale okazuje się, że niektóre nabierają głębi i dają wsparcie. Dzięki informacjom i muzyce pomagamy słuchaczom przeżywać żałobę – podkreśla Czerwiński. W środę na antenę niektórych komercyjnych rozgłośni wróciły reklamy, a Trójka wprowadziła spokojne utwory jazzowe, elektroniczne, a także rockowe. W weekend większość stacji powróci do muzyki poważnej i instrumentalnej.
[srodtytul]Wróci pogodny ton[/srodtytul]
Natalia Gębska z Chili Zet zapewnia: – Oficjalny koniec żałoby nie będzie oznaczał automatycznego powrotu do pogodnych brzmień. Dopóki kraj pozostanie pogrążony w żałobie i zadumie, będziemy ten nastrój odzwierciedlać.
– Do niedzieli i pogrzebu prezydenta Kaczyńskiego sytuacja jest jasna – uważa Rafał Freyer z Radia Zet. – Myślę jednak, że klimat w Polsce i na antenie powoli będzie się zmieniał. Ludzie zechcą powrócić do normalności, a życie, jak zawsze, zwycięży.
[ramka]
[b]Najbardziej znane żałobne utwory muzyczne[/b]
[b]Marsz Chopina[/b]
Chopin skomponował go w 1837 r. z okazji rocznicy powstania listopadowego. Dwa lata później włączył go do sonaty b-moll. Grywany w opracowaniach na różne orkiestry, od symfonicznych do dętych.
[b]Lacrimosa Mozarta[/b]
Część „Requiem”. W chóralnej pieśni dzieła pisanego w 1791 r., na krótko przed śmiercią, Mozart genialnie oddał ludzką rozpacz. Jego „Requiem” to najsłynniejsza muzyczna msza żałobna.
[b]Adagio Barbera[/b]
Drugą część swego kwartetu smyczkowego Samuel Barber opracował w 1936 r. na orkiestrę. Adagio stało się muzyką żałobną od chwili, gdy w 1945 r. wszystkie stacje radiowe w USA zaczęły je nadawać po komunikacie o śmierci prezydenta Roosevelta.
[b]Marsz z „Eroiki”[/b]
Drugą część III symfonii zwanej „Eroicą” Beethoven rozpoczął marszem żałobnym. Szczególnie ważny stał się w krajach niemieckojęzycznych, gdzie w momentach żałoby częściej niż u nas grywana jest muzyka symfoniczna.
[b]Largo Haendla[/b]
Pierwotnie aria o drzewach, którą w operze „Serse” śpiewał tytułowy bohater. Gdy w instrumentalnych opracowaniach po śmierci Haendla nadano jej wolne tempo (largo), stała się symbolem powagi i żałoby.
[i]—j.m.[/i][/ramka]