U dziewczynki wykryto siatkówczaka. To bardzo rzadki nowotwór złośliwy najczęściej atakujący oczy dzieci.
– Róża przechodzi właśnie chemioterapię – mówi Joanna Rajkowska, artystka, która sprawiła, że na rondzie de Gaulle'a pojawiła się 10 lat temu palma.
Rodzice dziewczynki mają nadzieję, że po chemioterapii stan dziecka się poprawi. Jeśli nie, wówczas Róża będzie musiała przejść bardzo kosztowny zabieg laserowy oraz radioterapię w Londynie. Tę metodę leczenia polecili specjaliści z Centrum Zdrowia Dziecka.
Na ratowanie wzroku Róży potrzeba od 15 do 25 tys. funtów. Dlatego animatorzy kultury zdecydowali się na pomoc córce artystki.
– Dochód z imprezy, którą przygotujemy, zostanie przekazany rodzinie Róży. Na razie pracujemy nad jej programem – zapowiada inicjatorka wydarzenia Katarzyna Szustow. Akcja odbędzie się 12 kwietnia w klubie 1500 metrów na Powiślu. Zaplanowano m.in. aukcję dzieł sztuki i koncert.
W tej chwili dziewczynce można pomóc, przekazując 1 proc. na fundację Aby Żyć (KRS 0000276006, z dopiskiem „darowizna na pomoc medyczną dla Rosy Dixon). Joanna Rajkowska zapowiada, że jeżeli chemioterapia zadziała i nie będą już potrzebne środki na dalsze leczenie jej córeczki, to pieniądze zostaną przeznaczone na pomoc innemu dziecku. A jak się teraz czuje Róża?
– Doszła do siebie po pierwszej chemioterapii, ale wczoraj zaczęły jej wypadać włoski – mówi artystka. I dodaje: – Stała się smutna i apatyczna. Nie jest już dawnym, żwawym maluchem.