Ceglane segmenty wiktoriańskich dzielnic w Londynie należą do bardzo pożądanych przez klasę średnią miejsc do mieszkania.
Porządek urbanistyczny i ciągnące się jak klatki taśmy filmowej zabudowania na tyłach Kings Road w Chelsea to dzielnica z tradycją, kameralna, na ludzki wymiar i przez to ulubiona przez londyńczyków, a dziś również przez nowych Rosjan, którzy kupują tam apartamenty. Jednak Chelsea jeszcze 40 lat temu nie była modna.
W Polsce klienci są już wystarczająco zamożni by kupować lofty – luksusowe mieszkania w starych pofabrycznych budynkach. Dziś, gdy w dużych miastach brakuje miejsc ze staromodnym klimatem, proletariackie, wręcz biedne czerwone mury pociągają swoim stylem, bo są zakorzenione w tradycji. A to jest w cenie. W cenie jest też wysoka jakość i trzeba ją chętnym na lokale w wiekowych murach zapewnić.
Koniunkturę dawno wyczuli deweloperzy, już wcześniej zainwestowali w XIX-wieczne fabryki Łodzi, w Zakłady Optyczne w Warszawie i włókiennicze w Żyrardowie pod Warszawą. Wspomniane inwestycje różnią się jednak tym od planowanej w Łodzi, że w tamtych fabrykach nikt nie mieszkał. Przerobienie ich na eleganckie mieszkania nie wiązało się wykwaterowania ludzi.
Łódzkie famuły są domami. Ludzie, którzy w nich żyją, stanowią przeszkodę dla biznesu. Władze Łodzi postawiły warunek chętnemu inwestorowi – wymienić lokatorom mieszkania na równorzędne nowowybudowane.
Ta sytuacja może być niełatwa do rozwiązania. W przeprowadzonym sondażu okazało się, że około 70 procent mieszkańców godzi się na zmianę mieszkania, jednak 114 chce tu zostać.
Siermiężna solidność i proletariackie walory estetyczne budynków, bardzo dziś modne w wersji przerobionej na lux, są nie do przecenienia i dla władz miasta, i dla deweloperów, i dla ewentualnych zamożnych klientów. Szczególnie że stan budynków wymaga nakładów miasta, a oryginalna architektura – troski.
Od kilku lat obserwujemy modę na Łódź. Miasto wykorzystuje swój XIX-wieczny potencjał i oryginalność. Dzięki szkole filmowej i legendom kina polskiego oraz festiwalowi Camerimage kojarzy się w Europie już nie z miastem przemysłowym, ale artystycznym. To jednak zabytki poprzemysłowe decydują o niezwykłym jego klimacie.
Ten wizerunek miasta przyciąga elity i pieniądze. Powoli, artystowska moda napędza w Łodzi koniunkturę, którą władze miasta muszą wykorzystywać. Nie może to się odbywać kosztem starych mieszkańców. Sposób, w jaki ich problem zostanie rozwiązany, może być wzorem lub przestrogą dla innych miast.