Niewątpliwie Amerykanka wie, jak zrobić wokół siebie zamieszanie. Wiele zmieniło się od czasów, kiedy rodzice nie pozwalali jej słuchać repertuaru innego niż chrześcijański, a ona sama wykonywała gospel.
[wyimek][link=http://empik.rp.pl/szukaj/produkt?author=PERRY+KATY&start=1&catalogType=all&searchCategory=all]Zobacz na Empik.rp.pl[/link] [/wyimek]
To, co zaczęło się od singla pod skandalizującym tytułem „I Kissed a Girl” („Całowałam dziewczynę”), rozwinęło się w jedną wielką akcję promocyjną. Wokalistka obraża konkurentki, przepycha się z paparazzi, pozuje do zdjęć z nożem, pcha się w kusym stroju nawet do „Ulicy Sezamkowej”.
[wyimek][link=http://blog.rp.pl/zkulturanaty/2010/09/03/z-kultura-na-ty/]Poleć swoje wydarzenie kulturalne[/link][/wyimek]
Gdzieś w tle medialnego hałasu są dwie zmasakrowane przez krytykę płyty – wydane w 2008 r. „One of the Boys” i o dwa lata późniejsze „Teenage Dream”. Określaną jako nieprzekonujące połączenie Britney Spears, Avril Lavigne i Alanis Morisette (!) dziewczynę boleśnie podsumował „Rolling Stone”: „Perry ma serce, ale brzmi, jakby zapinała biustonosz zbyt ciasno, żeby go użyć”.
Jest też druga strona medalu. Podobno koncerty Katy to widowiska. Ma w zwyczaju grywać na scenie pełnej balonów i dmuchanych owoców, przetykając autorski repertuar coverami, a nawet chwytając za akustyczną gitarę. Bez trudu podniesie w Stodole temperaturę o kilka stopni. O ile nie przesiąkła jeszcze do końca gwiazdorskimi manierami i będzie się jej chciało.
[i]Katy Perry, Stodoła, ul. Batorego 10, bilety: 121 zł, rezerwacja: [link=http://www.livenation.pl]www.livenation.pl[/link], wtorek (5.10), wejście od godz. 18[/i]