[b]Przejechał pan Afrykę wzdłuż i wszerz. Co było dla pana najbardziej emocjonujące?[/b]
Dariusz Rosiak: Każdy z tych krajów jest inny. Tak jak Polska różni się od Szwajcarii, tak Ghana od Nigerii. Dla mnie najbardziej pasjonujący był mecz tych dwóch krajów w czasie mistrzostw świata w 2008 r. Sposób dopingowania, to, czym dla Afrykanów jest reprezentowanie kraju. To jest poruszające.
[b]Często porusza pan temat relacji między ludźmi białymi a czarnoskórymi. Jaki wpływ na dzisiejsze życie kontynentu ma spuścizna kolonialna? [/b]
Nie doceniamy spustoszeń, których dokonały lata kolonializmu. W Polsce powołujemy się na spuściznę zaborów, tłumacząc nimi choćby nasze podejście do prawa. Większość afrykańskich krajów była traktowana jako źródło surowców, a mieszkańcy jak niewolnicy. To musiało wpłynąć na ich mentalność. Jednak nie wolno tłumaczyć zła, które jest teraz w Afryce kolonizacją białych. Tamtejsze kraje są wolne od 50 lat.
[b]Czy są jakieś pozytywy działalności kolonizatorów?[/b]
Kolonie rozwijały się. Oczywiście kilka razy wolniej niż europejskie metropolie. Różnie, zależnie od tego na ile pozwalał kolonizator. Gdy Belgia przejęła Kongo, w krótkim czasie wymordowano ponad dziesięć milionów ludzi. Gdy kraj stawał się niepodległy, tylko 16 jego obywateli miało wykształcenie wyższe. Ale w Senegalu ci, którzy zgodzili się być „czarnymi Francuzami”, byli traktowani jak obywatele republiki: mogli studiować, a nawet zostawać posłami w parlamencie francuskim.
[b]A jak dziś wygląda rola białego człowieka w Afryce?[/b]
W tej chwili ciekawsza jest rola żółtego człowieka, czyli Chin, które bardzo się na tym kontynencie rozpychają i są dla Afrykanów dużo ważniejszym partnerem niż Europejczycy.