Biografia Kanadyjki to dobry materiał na film o sympatycznym człowieku drugiego planu. Jest mistrzynią w zdobywaniu nominacji do prestiżowych nagród. Walczyła już o Grammy, Brit Awards, zawsze będąc tą drugą w kolejce po laury. Doceniono ją tylko w rodzimej Kanadzie, gdzie zdobyła aż osiem Juno, najbardziej prestiżowych statuetek lokalnego przemysłu fonograficznego.

Reklama
Reklama

Zobacz na Empik.rp.pl

Współpracowała z najważniejszymi postaciami niezależnej sceny amerykańskiej – brooklińskim zespołem Grizzly Bear i ekscentryczną Peaches w filmie „Ivory Tower". Występowała z nią również na koncertach, animując na estradzie marionetkę o imieniu Bitch Lap Lap" ... zrobioną ze skarpetki.

A jednak dla masowej publiczności pozostaje anonimowa. Jakby ciążyło nad nią przekleństwo uroczystości otwarcia igrzysk w Calgary, na której była jedną z tysiąca tańczących dziewcząt. Teledysk „1234" inspirowany tamtym wydarzeniem, również nie pomógł zdobyć światowego topu, choć  wywindował sprzedaż albumu „Reminder" (1997) do 2 mln egz.

Na najnowszym znalazły się przepiękne akustyczne ballady – „Cicadas and Gulls" oraz „Camfort Me", które Feist śpiewa delikatnym, niemal dziewczęcym głosem. W „Get It Wrong, Get It Right" magicznie pobrzękują czynele i dzwonki. Słuchamy też pełnej smutku przejmującej kompozycji „Graveyard" oraz bluesa „The Bad in each Other" – o niedopasowaniu kochanków. Teksty są poetyckie, jak „Caught a Long Wind" – oda do ptaka i wołanie o wyzwolenie z ograniczeń. Prostota aranżacji pozwala porównać ten song do haiku.

Ale wokalistka potrafi też stworzyć spektakularny muzyczny teatr. Singlowy „How Come You Never Go There", to blues z rozwijającymi się partiami wokalnymi. „Undiscovered First" ma klasę „Give Peace a Chance" Lennona. Najwspanialej zostało zaaranżowane „A Commotion" – rozpisane na kwartet smyczkowy i męski chór. Jego partie są jak uderzenia werbla, a piosenka przypomina największe osiągnięcia Kate Bush. Nie przegapmy Feist!

Feist; Metals; Polydor/Universal CD 2011