W sklepach pojawiły się premiery świątecznych składanek muzycznych. Polecamy pięć nowych albumów, których autorzy w oryginalny i bezpretensjonalny sposób odmładzają znane kompozycje.
1
to kolekcja najpopularniejszych w USA bożonarodzeniowych standardów i płyta niemal doskonała. Zaskakuje interpretacjami, starannością i nowym podejściem do zgranych, jak się wydawało, melodii.
Bublé pozbawił je zadęcia i kiczu. Na nowo wyłoniły się proste i genialne kompozycje. Kanadyjski wokalista, który śpiewa z wdziękiem, łatwością i precyzją, puszcza oko do tradycyjnych songów, oferując lekkie, dowcipne aranżacje. Do wykonania „Jingle Bells" zaprosił urocze Puppini Sisters – nie sposób się nie uśmiechać, gdy wspólnie pędzą saniami w przeszłość do ery swingu.
Udał się duet z Shanią Twain. Ballada „White Christmas" stała się przyśpiewką z folkowo-jazzową nutą. Mariah Carey została zdetronizowana jako autorka najpopularniejszej wersji „All I Want for Christmas Is You". Bublé pokonał ją subtelnością – w jego wykonaniu piosenka jest nie tylko chwytliwa, ale też piękna. Są na płycie dwa monotonne wykonania: „Silent Night" i „Ave Maria". Poza tym same perły. Oto nowy, świąteczny klasyk.
2
Klasykę, ale świetnie odświeżoną, znajdziemy na płycie
. Album wręcz obowiązkowy dla tych, którzy cenią polską tradycję i nie wyobrażają sobie świąt Bożego Narodzenia bez „Przybieżeli do Betlejem", „Oj, maluśki, maluśki" czy „Bóg się rodzi". Młodzi śpiewacy – Justyna Reczeniedi i Krystian Krzeszowiak – interpretują polskie kolędy bez operowej maniery, w sposób prosty i bezpretensjonalny. Szczególnie zapada w pamięć pięknie brzmiący głos Krzeszowiaka (warto zapamiętać nazwisko tego tenora), który śpiewa tak, jakby siedział z nami przy świątecznym stole. Przebojem jest tu „Mizerna, cicha" z urokliwą melodią i tekstem zapomnianego nieco XIX-wiecznego poety Teofila Lenartowicza. Wszystkie utwory kontrabasista Jerzy Cembrzyński zaaranżował nowocześnie na swój zespół Trio Con Passione oraz kameralny chór Ars Chori, nie mamy zatem wrażenia, że w święta będzie nam towarzyszyć płyta wyciągnięta z lamusa.
3
Miłośnicy alternatywnych brzmień i skromniejszych aranżacji będą zadowoleni z propozycji duetu
. Zooey Deschanel, aktorka znana m.in. z ról w filmie „500 dni lata" i serialu „New Girl", oraz Matthew Ward, folkowy muzyk, wydali trzecią płytę – „A Very She and Him Christmas". Zawartość w dużej części pokrywa się z wyborem Bublé, ale pomysły na piosenki są inne – melancholijnemu i łagodnemu głosowi Deschanel towarzyszy wyłącznie gitara, czasem – dzwoneczki.
Aranżacyjna oszczędność sprzyja refleksyjnemu nastrojowi. Wykonania są spokojne i chłodne, pozbawione słodyczy Bublé. A jednak She & Him inną metodą osiągnęli to co Kanadyjczyk – sprawili, że „I'll Be Home for Christmas" brzmi romantycznie i świeżo, a smutna „Blue Christmas" znów jest szczerą, wzruszającą piosenką o samotności w najważniejszych chwilach w roku.
4
Doskonałym towarzyszem świątecznych przeżyć – radosnych i melancholijnych – będzie płyta "
", na której gigant amerykańskiego jazzu także umieścił interpretacje bożonarodzeniowych evergreenów. Improwizuje, ale nie odchodzi daleko od tematu. Starej daty pianista traktuje świąteczne tradycje muzyczne z wyczuciem, co nie znaczy, że odmawia sobie dobrej zabawy. Takie wykonania nigdy się nie zużywają.
5
Bogactwo muzycznych klimatów "The Ultimate Classical Christmas" przyprawia o zawrót głowy. Śpiewają największe gwiazdy: Placido Domingo śpiewa w duecie z José Carrerasem, a gdy tylko wybrzmią głosy tenorów w pieśni „Adeste fideles", na estradę wkracza septet Wyntona Marsalisa z jazzową przeróbką „Joy To The World!" Händla. Oryginalny duet tworzą znakomity wiolonczelista Yo-Yo Ma oraz Bobby McFerrin, który zastępuje zwyczajowy akompaniament organowy w „Ave Maria" Schuberta. Nie wszystkie utwory mają równą wartość, ale wśród 18 numerów albumu na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.