Reklama

Mamy możliwości skutecznego leczenia

Publikacja: 20.12.2011 00:01

Dr. n. med. Tomasz Sacha, Katedra i Klinika Hematologii UJCM w Krakowie

Dr. n. med. Tomasz Sacha, Katedra i Klinika Hematologii UJCM w Krakowie

Foto: Archiwum

Dr. n. med. Tomasz Sacha, Katedra i Klinika Hematologii UJCM w Krakowie

Odpowiedź na leczenie dazatynibem i nilotynibem – inhibitorami kina z  tyrozynowych drugiej  generacji (2GTKI) stosowanymi w terapii pierwszego rzutu przewlekłej białaczki szpikowej (PBSz) – osiągana jest znacznie szybciej niż podczas leczenia imatynibem – inhibitorem pierwszej  generacji. W określonym czasie całkowitą odpowiedź hematologiczną, cytogenetyczną i molekularną uzyskuje znacznie większa liczba chorych.

Zaobserwowano także, że 2GTKI lepiej niż imatynib chronią pacjentów przed postępem choroby i, co istotne, nie obciążają chorych większą liczbą działań niepożądanych w porównaniu  z leczeniem inhibitorem pierwszej  generacji. Dzieje się tak dzięki temu, że te leki mają znacznie większą siłę hamowania nieprawidłowej kinazy tyrozynowej – białka będącego przyczyną pojawienia się i rozwoju przewlekłej białaczki szpikowej.

Drugim powodem tego ochronnego efektu jest wspomniana już znaczna szybkość eliminacji komórek białaczkowych, co istotnie ogranicza ryzyko pojawienia się różnych mechanizmów oporności, które mogą w dużym stopniu zmniejszyć skuteczność terapii.

Pod wpływem tych leków zwiększa się również odsetek chorych uzyskujących bardzo głęboką odpowiedź molekularną, zwaną dotychczas całkowitą remisją molekularną. Jest to stan, który  – jeżeli nieprzerwanie utrzymuje się odpowiednio długo (przynajmniej przez rok) – daje nadzieję na odstawienie leczenia. Dotychczasowe wyniki badań wskazują, że choroba nie powraca  u ok. 40 proc. chorych, u których po osiągnięciu tej remisji odstawiono imatynib. Ponadpięcioletni okres obserwacji tych pacjentów, u których nie doszło do nawrotu choroby, pozwala mieć nadzieję, że zostali oni z niej wyleczeni. Sugeruje się, że istnieje poziom tzw. choroby resztkowej – liczba komórek białaczkowych, poniżej której układ immunologiczny może przejąć nad nią skuteczną kontrolę.

Reklama
Reklama

Inhibitory drugiej  generacji zastosowane w pierwszym rzucie leczenia dają możliwość szybszego osiągnięcia tego poziomu, zatem możliwość zastosowania ich u osób ze świeżo rozpoznaną chorobą nowotworową może istotnie zwiększyć liczbę pacjentów, którzy – osiągając stabilną całkowitą remisję molekularną – staną się kandydatami do bezpiecznego odstawienia leczenia.

Należy jednocześnie podkreślić, że tego typu eksperymenty są niedopuszczalne poza dobrze kontrolowanymi badaniami klinicznymi, których rozpoczęcie planowane jest już wkrótce także w Polsce w ramach współpracy z European Leukemia Net (Europejską Siecią Białaczkową).

Inhibitory kinaz tyrozynowych drugiej  generacji, podobnie jak imatynib około dziesięć lat temu, wprowadziły nas w zupełnie nową erę.

Możemy w niej istotnie wydłużyć życie chorych na przewlekłą białaczkę szpikową, przywracając ich do grona osób czynnych zawodowo, mogących realizować swoje życiowe cele. W erze tej spełnia się też marzenie o możliwości wyleczenia chorych z białaczki metodą farmakoterapii.

Biorąc pod uwagę duże koszty terapii powyższymi lekami, może to mieć niebagatelne znaczenie dla budżetu państwa i przyczynić się do znacznych oszczędności.

—not. a.u.

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama