Koncertowe nadzieje fanów związane były z zapowiadaną od dawna rocznicą 50-lecia założenia zespołu, który pierwszy koncert dał 12 lipca 1962 r. w Londynie.
— Nie jesteśmy gotowi na globalną trasę — powiedział Keith Richards magazynowi „Rolling Stone". Po raz pierwszy w karierze najstarszego rockowego zespołu świata, taka informacja jest dobrym newsem. Po ukazaniu się autobiografii gitarzysty Stonesów, w której znalazło się wiele krytycznych uwag na temat Micka Jaggera, wokalista zapowiedział bowiem, że już nigdy nie zaśpiewa z Keithem.
Nie wiadomo co było ważniejsze: działanie czasu, który ostudził pierwsze porywy emocji czy porażka kolejnego projektu wokalisty poza macierzystym zespołem, czyli stosunkowo słabe przyjęcie albumu grupy SuperHeavy, w którą się zaangażował. Faktem jest, że muzycy już się spotkali.
Spotkanie w studio
Osoby związane z zespołem mówią, że najważniejszą przyczyną przełożenia na później tournee są problemy zdrowotne Richardsa, który po operacji w 2006 r. — po upadku z palmy usunięto mu z głowy skrzep krwi — nie wrócił do fizycznej formy z przeszłości. To samo źródło uważa za najbardziej prawdopodobne w tym roku zorganizowanie wielu koncertów w kilku światowych metropoliach — tak by zespół nie musiał znosić trudów podróży. Możliwych jest na przykład dziesięć koncertów w Nowym Jorku, a kolejne w Los Angeles i Londynie.
Jeśli dojdzie do występów, ich ozdobą może być udział, poróżnionego niegdyś w Jaggerem, Billy'ego Wymana, basisty Stonesów, który opuścił zespół w 1991 r. Wziął już udział w grudniowym jamie, jaki zorganizowali muzycy w Londynie.
— Trzeciego dnia odwiedził nas Mick, czym sprawił nam wielką przyjemność — wspomina Richards.
— Wszystko poszło bardzo fajnie — przyznał Jagger. — Graliśmy wiele starych bluesów oraz piosenki, które nie znalazły się na oryginalnym wydaniu płyty „Some Girls".
Sprawy zaszły tak daleko, że Richards i Jagger, po raz pierwszy od dawna, zaczęli rozmawiać o sesji nagraniowej. Niewykluczone, że rozpocznie się nawet w kwietniu.
— Mam mnóstwo muzycznych motywów zapisanych w moim USB — powiedział Richards. — Zbierzemy chłopaków i może coś nagramy.
Czekając na Charliego
Wiadomo już na pewno, że Stonesi przygotują na jesień dokumentalny filmsumujący ich karierę.
— Znajdzie się w nim wiele muzyki, której wcześniej nie słyszeli fani - zapowiada reżyser Brett Morgen.
— A na jubileusz 50-lecia naprawdę mamy czas — mówi Richards. — Przecież Charlie Watts nie dołączył do nas w 1962 r., kiedy powstał zespół, tylko w 1963 r.