Trump w czasie spotkania z senatorami w Białym Domu, poświęconego problematyce polityki imigracyjnej miał wyrazić niezadowolenie z faktu, że do USA przyjeżdża zbyt dużo "emigrantów z zadupia" - przez co miał rozumieć przybyszów z Haiti, a także z Afryki. Unia Afrykańska wezwała już Trumpa do tego, by przeprosił za swoje słowa.

Sam prezydent po tym jak sprawa została nagłośniona przez media przyznał, że w czasie spotkania używał "ostrego języka", ale zaprzeczył, jakoby użył słowa "zadupie" (ang. shithole countries). Niektórzy uczestnicy spotkania zapewniają jednak, że zrobił to kilka razy.

Jerry Matjila, ambasador RPA przy ONZ, który przemawiał w imieniu całej grupy dyplomatów z Afryki miał powiedzieć Haley, że "byłoby dobrze", gdyby Trump pojawił się na szczycie Unii Afrykańskiej w Addis Abebie i osobiście odniósł się do słów, jakie miał wypowiedzieć w czasie spotkania w Białym Domu.

Haley odpowiadała, że nie wie co zostało powiedziane w Białym Domu w czasie spotkania ws. imigracji i obiecała, że przekaże apel afrykańskich ambasadorów prezydentowi USA.

W czasie spotkania przedstawicielka USA w ONZ miała też mówić o miliardach dolarów pomocy z USA, która została przeznaczona na walkę z AIDS i terroryzmem w Afryce, a także trafiła jako pomoc humanitarna do Sudanu Południowego.