W środę rano do Sejmu wpłynął projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym autorstwa posłów PiS i błyskawicznie przeszedł przez sejmowe czytania, by następnie trafić do Senatu.
Zgodnie z projektem wszyscy sędziowie Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego, którzy przeszli w stan spoczynku na podstawie uchylanych przepisów, zostaną z mocy prawa przywróceni do pełnienia urzędu na stanowisku zajmowanym w dniu wejścia w życie ustawy z 8 grudnia 2017 r. o SN.
Dowiedz się więcej: Sejm przyjął projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym
Nawet całkowite dostosowanie się do postanowienia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. Sądu Najwyższego i nowelizacja ustawy o SN nie oznaczają jednak automatycznego wycofania skargi Komisji Europejskiej z unijnego Trybunału. To wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans ma zdecydować, czy wycofa wniosek o środki tymczasowe i samą skargę.
Przeczytaj: Wyrok TSUE i tak może zapaść
Prof. Andrzej Zoll jest zdania, że jest bardzo mało prawdopodobne, by Komisja Europejska - po znowelizowaniu ustawy o SN - wycofała swoją skargę z unijnego Trybunału Sprawiedliwości. - Nawet jeśli taki był zamysł PiS-u, to nie sądzę, że się w ten sposób wywiną - powiedział w rozmowie z Onetem. - Bo przecież skarga Komisji dotyczyła nie tylko kwestii wieku sędziów ale też Izby Dyscyplinarnej, która powstała w SN - zauważył.
TSUE będzie rozpatrywał również pytania prejudycjalne, zadane tak przez Sąd Najwyższy, jak sądy powszechne. Dotyczyły one tak kwestii odsyłania na przymusowe emerytury sędziów SN, jak legalności KRS, czy systemu dyscyplinowania sędziów, poprzez działalność tak rzecznika dyscypliny, jak nowej Izby Dyscyplinarnej w SN.
- Te pytania mogły być zadawane, takie prawo daje nam członkostwo w Unii - ocenił prof. Zoll. - I nie wątpię, że TSUE zajmie się nimi w stosownym czasie. Zaś fakt, że w Polsce tym sędziom, którzy pytania do Luksemburga zadali grozi się dyscyplinarkami będzie mieć swoje konsekwencje. I będą to konsekwencje na poziomie tak europejskim, jak krajowym, na niekorzyść obecnej władzy - stwierdził były prezes TK.