- Wszczęliśmy śledztwo w kierunku usiłowania zabójstwa. Kobieta nie została jeszcze przesłuchana – powiedziała nam Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Do tragedii doszło w piątek, 31 lipca, w domu wielorodzinnym przy ulicy Honoraty w Tychach. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że to najprawdopodobniej matka raniła swoje półtoraroczne dziecko.
Chłopca przetransportowano do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Wcześniej ratownicy musieli ustabilizować stan rannego dziecka. Maluch bezpośrednio z helikoptera trafił na blok operacyjny. Operacja trwała kilka godzin.
Chłopiec został wprowadzony w stan śpiączki farmaceutycznej. – Miał duży upływ krwi, potrzebna była transfuzja – poinformował dziś szpital.
Lekarze od początku oceniali stan dziecka jako bardzo ciężki – dwie rany na jego szyi były bardzo głębokie, a maluch miał jeszcze 7-8 innych. Dziś lekarze oceniają, że stan chłopca jest stabilny.
Okoliczności w jakich chłopczyk został raniony nożem, wyjaśnia tyska policja pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Katowicach. - Zdecydowaliśmy się przejąć to postępowanie. W mieszkaniu przeprowadzono oględziny, trwa przesłuchiwanie świadków – mówi prok. Marta Zawada-Dybek.
Według nieoficjalnych informacji, są to babka chłopczyka i brat jego matki. W czasie tragedii byli w mieszkaniu.
Na razie, nie wiadomo kiedy zatrzymana kobieta zostanie przesłuchana: jeszcze dziś, czy jutro. Nie wiadomo też, dlaczego 40-letnia kobieta zdecydowała się na taki krok. Wiadomo, że matka chłopca w momencie interwencji służb była trzeźwa.