Reklama

Kandydaci uciekają z list wyborczych PiS

Działacze, którzy w ostatniej chwili wycofali się ze startu, tłumaczą swoją decyzję lękiem o pracę i bezpieczeństwo

Aktualizacja: 25.10.2010 05:06 Publikacja: 24.10.2010 21:00

– Kilka osób się wycofało dosłownie w ostatniej chwili – przyznaje Dawid Jackiewicz, kandydat PiS na

– Kilka osób się wycofało dosłownie w ostatniej chwili – przyznaje Dawid Jackiewicz, kandydat PiS na prezydenta Wrocławia

Foto: Fotorzepa, Seweryn Sołtys

– Mamy dziurę na liście kandydatów do sejmiku wojewódzkiego, jest niekompletna – przyznaje poseł Dawid Jackiewicz, kandydat PiS na prezydenta Wrocławia.

Dzień przed rejestracją listy wyborczej ze startu wycofał się znany lokalny przedsiębiorca, były prezes jednej z największych spółek na Dolnym Śląsku. W kilku okręgach wyborczych w tym województwie tuż przed rejestracją partia Jarosława Kaczyńskiego musiała zmieniać listy wyborcze.

– Kilka osób się wycofało dosłownie w ostatniej chwili – przyznaje Jackiewicz. Na Pomorzu listy PiS zarejestrowano kompletne. Ale jak dowiedziała się "Rz", przed ich rejestracją tylko w okręgu gdańskim z reprezentowania w wyborach PiS zrezygnowały trzy osoby. – Nie wyrazili zgody na start – mówi poseł Andrzej Jaworski, kandydat PiS na prezydenta Gdańska.

Krótko przed terminem rejestracji list wyborczych Prawo i Sprawiedliwość musiało je uzupełniać także w Wielkopolsce.

Skąd ten odpływ kandydatów? Działacze partii twierdzą, że głównie ze strachu. Część osób po zamordowaniu działacza tej partii w Łodzi miała się obawiać agresji, na którą mogą narazić siebie i bliskich. Inni – zwłaszcza pracujący w urzędach czy państwowych instytucjach – bali się o swoje posady.

Reklama
Reklama

– Niektórzy obawiali się, że jeśli opowiedzą się po stronie PiS, to stracą pracę, co już się zdarzało. Inni, że sami czy ich bliscy staną się ofiarami agresji – potwierdza poseł Jackiewicz. – Wiemy, że niektórzy nasi kandydaci byli straszeni, że stracą pracę, jeśli ich nazwiska pojawią się na liście wyborczej naszej partii – dodaje poseł Andrzej Jaworski. Zwolnieniem z pracy za start z list PiS miano grozić jednemu z radnych powiatu pilskiego, zatrudnionemu w ogólnopolskiej firmie windykacyjnej.

– Po wyborach prezydenckich wezwał mnie kierownik i usłyszałem od niego: "przegraliście wybory, więc pisowiec nie jest nam potrzebny"– mówi nasz rozmówca, który zastrzega sobie anonimowość. – Usłyszałem też, że "praca dla PiS nie przynosi chluby, więc żebym to sobie przemyślał, bo tylko krowa nie zmienia poglądów".

W Wielkopolsce jedną z osób, które zrezygnowały ze startu w wyborach, jest urzędnik jednego z powiatów. Chciał być radnym. Jak dowiedziała się "Rz", miał usłyszeć od przełożonych, żeby się zastanowił, "bo jak nie zostanie radnym, to ochrona przed zwolnieniami go nie obejmie".

– Jeżeli ktoś rzeczywiście zrezygnował ze startu w wyborach pod wpływem pogróżek, z obawy, że coś mu się stanie, że straci pracę, to bardzo niedobrze świadczy o polskiej demokracji – ocenia dr Maciej Drzonek, politolog z US.

Tymczasem – jak podał portal gazeta.pl w nocy z piątku na sobotę zdemolowano stojący we Wrocławiu samorządowy punkt informacyjny PiS.

W piątek wieczorem wrocławscy policjanci zatrzymali mieszkańca jednej z dolnośląskich miejscowości, który będąc pod wpływem alkoholu zadzwonił pod numer alarmowy 112 i groził, że zabije europosła PiS Jacka Kurskiego. O sprawie "Rz" informowała pierwsza w sobotnim wydaniu online.

Reklama
Reklama

Szef MSWiA Jerzy Miller poinformował, że kilkunastu politykom zaproponowano ochronę Biura Ochrony Rządu.

Wiadomo, że przyjął ją europoseł PiS Zbigniew Ziobro. – Postanowiłem podporządkować się decyzji ministra spraw wewnętrznych i administracji – tłumaczył dziennikarzom. – Odmowa byłaby z moje strony nieodpowiedzialna.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama