W ramach przygotowań do polskiej prezydencji w UE wczoraj zaprezentowano jej logo: sześć połączonych, skierowanych w górę kolorowych strzałek z flagą Polski. – Dla mnie to taki polski marsz do sukcesu. Tak mi się kojarzy – że się ludzie trzymają za ręce, ludzie bardzo symboliczni, i że "do góry", a na czele stoi Polska – mówił premier.

Rzecznik prezydencji Konrad Niklewicz napisał wczoraj na Twitterze, że z powodu zainteresowania logo padły serwery MSZ. W Internecie pojawiły się zaś satyryczne jego wersje interpretujące znaczenie strzałek i ich kierunku – jedni w nich widzą rosnące bezrobocie, inni deficyt, ceny lub podatki.

Przeczytaj recenzję Moniki Małkowskiej

Jak powiedział podczas prezentacji wiceszef MSZ ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz, być może nie będzie hasła prezydencji. – Nie ma tradycji, że każda prezydencja musi mieć hasło – stwierdził. Ale zaprosił tych, którzy mają pomysł, do zgłaszania propozycji. Premier zażartował, że może to być "Alleluja i do przodu". – Jest w nim i tradycja, i Europa, i nasza gotowość do mierzenia wysoko – mówił.

Do tradycji mają za to nawiązywać ręcznie malowane w regionalne wzory zabawki bączki, które znajdą się wśród gadżetów rozdawanych zagranicznym delegacjom. Ma powstać 6200 zestawów, w każdym znajdą się dwa bączki. Jeden zestaw ma kosztować 130 zł netto.

Zobacz

logotypy wcześniejszych prezydencji

Koszt całej prezydencji jest szacowany na niemal 430 mln zł. W ciągu pół roku odbędzie się bowiem w Polsce około 300 spotkań. Życie prezydencji skupi się głównie w Sopocie, we Wrocławiu, w Krakowie, Poznaniu i Warszawie. Dużym wyzwaniem jest więc logistyka. Tu mają pomóc partnerzy prezydencji, czyli firmy, które będą ją za darmo wspierać. I tak – PKN Orlen przekaże 150 kart paliwowych o wartości 1 mln złotych, Peugeot użyczy 117 samochodów (w tym 52 limuzyny), Scania – sześć autokarów. Orange przekaże telefony komórkowe i notebooki z Internetem. Partnerami są też Microsoft i Kropla Beskidu. Wartość pomocy partnerów to ponad 10 mln zł.

W prezydencję Polski w UE będzie zaangażowanych 1200 urzędników. To pracownicy administracji centralnej, którzy zostali wytypowani do tzw. korpusu prezydencji.

Autopromocja
LOGISTYKA.RP.PL

Branża, która napędza polską gospodarkę

CZYTAJ WIĘCEJ

Natomiast głównie z młodych ludzi będą się rekrutować tzw. oficerowie łącznikowi. – Będą swego rodzaju aniołami stróżami zagranicznych delegatów – tłumaczył Dowgielewicz.

Spośród 3 tys. chętnych wybrano 80 osób. Jak zapewnia Dowgielewicz, prezydencja będzie czasem największej po 1989 r. promocji Polski w świecie. – Polska może awansować do ligi krajów z wyrobioną marką we Wspólnocie – mówił na konferencji.

By prezydencja nie okazała się wizerunkową klapą, rząd zatrudnił do obsługi PR znaną firmę PR Burson-Marstellar. Jej usługi mają kosztować ponad milion euro.