Ruch Palikota, który walkę o zdjęcie krzyża z sali plenarnej Sejmu przegrał, zapowiada jej kontynuację. Tymczasem w salach, gdzie obradują sejmowe komisje, kilku posłów zauważyło, że pojawiły się nowe krzyże. Nie wiadomo, kto je wiesza.
– Zauważyłem taki proces: krzyże pojawiają się w tych salach, w których do tej pory ich nie było – mówił w programie Moniki Olejnik "Siódmy dzień tygodnia" poseł PO Adam Szejnfeld. Jego zdaniem może ma miejsce jakaś zorganizowana akcja, a krzyże pojawiają się "chyba też nocą".
Nowe krzyże zauważył też poseł SLD Ryszard Kalisz.
– Może chodzić o sale w budynku K – mówi "Rz"Andrzej Rozenek, rzecznik Klubu Palikota. Ruch Palikota nie kończy walki o zdjęcie krzyża z sali sejmowej. Zamierza się zwracać w tej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego, a nawet do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.
– Nie będziemy walczyć z każdym kolejnym krzyżem, bo rozstrzygnięcie, które będzie dotyczyło krzyża w sali plenarnej Sejmu, będzie naszym zdaniem dotyczyło wszystkich miejsc państwowych, a więc i wszystkich sal w parlamencie – mówi "Rz" Rozenek.
Krzyży w Sejmie nie widziała prawica. – Nie wiem nic o tym, by pojawiały się nowe krzyże – mówi "Rz" Artur Górski, poseł PiS. – Nie zauważyłem takiego zjawiska. Nie ma też z naszej strony mowy o takiej akcji. Mogłaby mieć miejsce tylko wtedy, gdyby ktoś wiszące już krzyże zdejmował. Wtedy moglibyśmy je wieszać.
Szef Klubu Solidarnej Polski Arkadiusz Mularczyk też nic nie wie o wieszaniu krzyży.