Polityk PJN który wrócił wczoraj z Kijowa, mówił w RMF FM o swoich wrażeniach dotyczących trwających tam już tydzień protestów.
- My mówimy "Majdan", bo myślimy, że to jest po prostu taka inna nazwa na plac. Majdan to są ludzie, którzy stoją na ulicy kilka dni w jakiejś sprawie. Europa jak długa i szeroka nie zna tego rodzaju demonstracji - powiedział Kowal. Dodał, że o ile Pomarańczowa Rewolucja była protestem klasy średniej, obecne demonstracje są zdominowane przez studentów.
- Ci ludzie, którzy dzisiaj na ulicach Ukrainy stoją, to jest zaczyn nowej Ukrainy: bez tej sowieckiej pamięci, bez pamięci totalitarnej. Oni pójdą do Europy i to doświadczenie bycia na Majdanie, dla tego pokolenia, które teraz weszło już 9 lat od tamtego Majdanu, znowu zbuduje kolejne pokolenie Ukraińców, z którymi będziemy mogli rozmawiać - powiedział polityk.
Ocenił, że nadal demonstracje nadal będą pokojowe, a studenci " szybko do domu nie pójdą". Według Kowala, potrzebne jest jednak okazanie przez Zachód wsparcia dla demonstrantów.
- Dzisiaj trzeba sygnału z Zachodu, trzeba wyraźnego sygnału, który - moim zdaniem - powinien popłynąć już z Wilna: "Wiem, że jesteście na ulicy, wiem, że chcecie być we wspólnej Europie". To jest dzisiaj inwestycja. Każdy dzisiaj wyjazd do tych studentów na tę pokojową manifestację to jest inwestycja na lata dla Polski i Europy - mówił lider PJN. Dodał, że wbrew opiniom mówiącym, że podobnie jak Turcja, Ukraina nigdy nie stanie się członkiem Unii Europejskiej, jest pewien, że do akcesji Kijowa dojdzie.