Pierwsze nagrania "Wprost" ujawnił w zeszłym tygodniu. Jeszcze wczoraj wydawało się, że kolejnych nie będzie. Redaktor naczelny Sylwester Latkowski mówił "Gazecie Wyborczej", że wciąż nie ma taśm z rozmowy szefa CBA Pawła Wojtunika z wicepremier Elżbietą Bieńkowską i biznesmena Jana Kulczyka z szefem NIK Krzysztofem Kwiatkowskim. - O innych nagraniach nic nie wiemy i nikt nam nie proponował innych nagrań - przekonywał.
Zobacz specjalny raport: Afera Taśmowa
Ale dziś "Wyborcza" napisała o swoich ustaleniach. Na stronach dziennika czytamy, że w czwartek wieczorem (czyli prawdopodobnie już po rozmowie Latkowskiego z "GW") redakcja dostała kolejne cztery nagrania (zanim redakcja zaczęła dostawać maile, odbyła jedno spotkanie ze swoim źródłem).
Portal 300polityka.pl opisuje zaś, że są to "nagrania rozmów byłego rzecznika rządu Pawła Grasia, szefa MSZ Radosława Sikorskiego, byłego ministra finansów Jacka Rostowskiego i ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego. Nie wiadomo, co jest na nagraniach. Pliki z podsłuchami za każdym razem podpisane są innym pseudonimem. Ostatni przysłał ktoś podpisujący się jako 'Patriota'".
Mecenas nie wiedział jednak, ile nagrań znalazło się na nośniku, który przekazał śledczym.
"Wprost" nie zabrało oficjalnie głosu w sprawie kolejnych nagrań. Jednak m.in. tweety Michała Majewskiego, który jest zastępcą Latkowskiego, wskazują, że redakcja opublikuje opis nowych rozmów.
Minister @pawelgras w rozmowie z Jackiem Krawcem, prezesem PKN Orlen o ABW. pic.twitter.com/Cwqzws5mW5
Z tekstu "Wyborczej" wynika, że w śledztwie w sprawie nielegalnych nagrań, coraz mniejszą rolę odgrywa wątek, mówiący o tym, że za taśmami stoją służby innych państw.
Tak handlowano głową Rostowskiego