Zdaniem Janusza Zemke, który komentował dziś w TOK FM sprawę zestrzelenia samolotu MH17 we wschodniej Ukrainie, następstwa tego zdarzenia mogą być dla Rosji poważniejsze, niż te, jakie spotkały ich w konsekwencji aneksji Krymu. Widać to po reakcji świata.
- Rosjanie są zaskoczeni. Poza Rosją opinia międzynarodowa jest jednoznaczna. Nie spotkałem się z opiniami, że Rosjanie nie ponoszą za tę katastrofę odpowiedzialności politycznej i moralnej. W przypadku Krymu zdania były podzielone - powiedział były wiceminister obrony.
Zemke przyznał jednak, że niepokoi go kierunek, w jakim zmierzają sugestie i rozmowy państw Zachodu. Jego zdaniem, za duży nacisk kładzie się na ukaranie Rosji, a za mało mówi się o pomocy Ukrainie.
- Stanowisko europejskie będzie bardziej jednoznaczne, ale dyskusja toczy się głównie wokół sankcji. To błąd. Kluczem jest pomoc dla ukraińskich władz - stwierdził polityk. Jak podkreślił, pomocy szczególnie potrzebuje ukraińskie wojsko, które wysłało na wschód kraju jedynie 10 proc. swoich sił ze względu na braki w uzbrojeniu.
- Ta armia została rozkradziona. Jeślibyśmy mogli Ukrainie pomóc, trzeba to zrobić - powiedział Zemke. Jednak na tym wojskowa pomoc Zachodu powinna się według europosła zakończyć.
- Powinniśmy unikać żołnierzy państw NATO na terenie Ukrainy, bo to mogłoby doprowadzić do eskalacji konfliktu - powiedział. I wyjaśnił: - Użycie wojska z zewnątrz pomaga, ale tylko chwilowo. Klucz tkwi w zdolności miejscowych władz do wzięcia odpowiedzialności za swoje terytorium. I w tym trzeba pomóc Ukraińcom - powiedział europoseł z SLD.