Jak pisze tygodnik "Wprost" w swoim najnowszym numerze, jedna z osób, która była bohaterem nagrań mówi, że została zaproszona przez ABW, aby przesłuchać nagrania, w których pojawia się jej głos.
W czerwcu zeszłego roku nagrania przekazała śledczym redakcja „Wprost". Początkowo ABW i prokuratura była w posiadaniu jedynie sześciu nagrań pomimo, że było ich dużo więcej.
Jak się okazało, nagrywanie rozmów w restauracji „Sowa i przyjaciele" trwało co najmniej przez rok. Przed miesiącem prowadząca śledztwo w tej sprawie prokurator Anna Hopfer powiedziała portalowi tvn24.pl, że śledczy odnaleźli nośniki z nagraniami innych osób niż te, które opisał tygodnik "Wprost". W sposób nieuprawniony miało zostać nagranych w sumie 70 osób. Do tej pory 37 z nich złożyło wniosek o ściganie sprawców.