- Funkcjonariusze zadzwonili pod jeden z ostatnich numerów wybieranych w aparacie i kazali właścicielowi zgłosić się na komisariat. Tam odzyskał zgubę, ale usłyszał też zarzuty – opowiada st. asp. Irena Kornicz, z zachodniopomorskiej policji.
Do włamania do skody roomster doszło przy jednej z ulic w centrum Szczecina. Złodziej po wybiciu szyby w pojeździe ukradł pozostawioną w środku teczkę i uciekł.
- Włamanie widział przypadkowy przechodzień, który opowiedział o tym właścicielowi pojazdu. Mężczyzna zadzwonił na komendę – opowiada policjantka.
Wywiadowcy przy skodzie znaleźli telefon komórkowy. Od początku podejrzewali, że ta „zguba" może należeć do włamywacza.
Zadzwonili więc pod jeden z wpisanych w komórce numerów i poinformowali osobę, która odebrała połączenie, że znaleźli komórkę.
Przekazali rozmówcy, że aparat jest do odebrania w komisariacie. Tam zaprosili właściciela po odbiór. Niedługo po tej rozmowie, do komisariatu w dzielnicy Niebuszewo zgłosił się 30–latek.
- Niczego nie podejrzewał, a tam ku jego zaskoczeniu po przekazaniu komórki został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu – mówi st. asp. Kornicz.
Mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Okazało się, że jest dobrze znany policji. Wielokrotnie był notowany za kradzieże i włamania. Za swój czyn odpowie w warunkach recydywy więc może mu grozić nawet do 15 lat więzienia.
Prokurator zastosował wobec mężczyzny dozór policji i zobowiązał go do stawiania się w komisariacie dwa razy w tygodniu.