Takie zawiadomienie złożył dyrektor Zespołu Szkolno–Przedszkolnego z Łukty, którego zaalarmowali rodzice dwóch uczennic klasy zero.

– Z ich zawiadomienia wynika, że nauczycielka miała ciągnąć dzieci za włosy, popychać je, wyzywać – wylicza Anna Fic, rzecznik warmińsko mazurskiej policji.

Po otrzymaniu zawiadomienia prokuratura wszczęła śledztwo z art. 207 kodeksu karnego czyli fizycznego i psychicznego znęcania się nad uczniami.

Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. – Sąd przesłuchiwał dzieci do tej sprawy – opowiada policjantka.

Anita Kniga-Węzik, rzecznik prokuratury w Elblągu, której podlega jednostka w Ostródzie mówi, że wciąż trwają czynności procesowe i gromadzony jest materiał dowodowy.

– Po zebraniu dowodów prokurator prowadzący to postępowanie zdecyduje o dalszych krokach – zapowiada prok. Kniga-Węzik.

Na razie nauczycielka pracuje normalnie. – Aby ją zawiesić muszę mieć ku temu podstawy wynikające z Karty Nauczyciela. Wobec niej wszczęto postępowanie dyscyplinarne, ale został zawieszone na czas śledztwa – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Wojciech Paliński, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Łukcie.

Podkreśla, że o sprawie powiadomił odpowiednie organa prokuraturę, rzecznika dyscyplinarnego oraz kuratorium. – Wszystko co mogłem zrobić, zrobiłem – mówi dyr. Paliński.

Jedna z uczennic, wobec której nauczycielka miała stosować przemoc została przeniesiona przez rodziców do równoległej klasy, a druga, cały czas chodzi do tej samej.

To już kolejny przypadek dotyczący znęcania się nad uczniami zerówki jaki ujrzał światło dzienne w tym roku.

W kwietniu prokuratura w Oleśnicy na Dolnym Śląsku postawiła nauczycielce ze Szczodrego zarzuty znęcania się nad uczniami.

Kobieta zdaniem śledczych m.in. zaklejała taśmą usta sześcioletnim uczniom, zastraszała je i nie pozwalała wychodzić do toalety, a zimą otwierała szeroko okno i nie pozwalała dzieciom na ubranie kurtek, podczas gdy sama zakładała okrycie.

Nauczycielce grozi do pięciu lat więzienia. Postępowanie dyscyplinarne wobec niej jest w toku.