Izabellę Ch. - jak ustaliła "Rzeczpospolita" - zatrzymała policja z warszawskiej Woli, dziś rano w jednym z luksusowych salonów fryzjerskich w centrum "Klif" w Warszawie. Policja zawezwała karetkę, która przewiozła ją do szpitala przy ul. Sobieskiego.
Kobieta co najmniej tydzień mieszkała w jednym z droższych hoteli w Warszawie, od czasu decyzji sądu o umieszczeniu jej w zakładzie zamkniętym.
W grudniu 2013 roku kobieta będąc pod wpływem alkoholu wjechała mercedesem do przejścia podziemnego obok stołecznej Rotundy. Nikt nie ucierpiał, bo był środek nocy.
Izabella Ch. dość długo wodziła za nos wymiar sprawiedliwości. Nie stawiała się na rozprawy, nie chciała poddać się badaniom zleconym przez sąd.
W grudniu zeszłego roku, biegli uznali, że kobieta jest niepoczytalna. Opinię wydali biegli po miesiącu obserwacji w szpitalu psychiatrycznym w podwarszawskich Tworkach.
U Izabelli Ch. stwierdzono chorobę psychiczną, która wyłączała jej zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania postępowaniem. Biegli orzekli, że kobieta może popełnić podobny czyn.
Prokuratura umorzyła śledztwo w tej sprawie, ale skierowała do sądu wniosek o umieszczenie kobiety w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Sąd się na to zgodził 20 maja. Decyzja nie jest prawomocna.
Obrońca kobiety zapowiedział, że będzie się odwoływał od tej decyzji sądu. – Tylko pięćset osób w Polsce przebywa na zamkniętym leczeniu psychiatrycznym – mówił Witold Kabański, pełnomocnik Izabelli Ch.
Podkreślił, że żadna z nich nie trafiła tam z powodu czynu, za który sąd mógłby wymierzyć im dwa lata więzienia. Obrońca dodał, ze to był to strzał z wielkiej armaty, grubego kalibru do wróbla.