Z inwazją korowódki dębówki od lat mają do czynienia m.in. Niemcy i Francja. Na początku lipca opanowała ona także kilka duńskich miast, w tym Kopenhagę. „Larwy z piekła rodem” pojawiły się także w kilku województwach w Polsce.

Czytaj więcej

Dwa litry wody dziennie dla każdego to mit. Naukowcy przebadali ponad 5600 osób z 26 krajów

Korowódka dębówka postrachem Europy. Rozprzestrzenia się w kolejnych krajach

Korowódka dębówka stanowi zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt, ponieważ jej gąsienice zrzucają parzące włoski, które mogą unosić się w powietrzu i wywoływać silne reakcje alergiczne. Dlatego wszędzie, gdzie się pojawia, jest intensywnie zwalczana. U naszych zachodnich sąsiadów inwazja korowódki dębówki stanowi poważny i kosztowny problem. W Niemczech służby używają do walki z nią środków biobójczych rozpylanych z powietrza i z ziemi, a koszty działań sięgają milionowych kwot. 

Podobne rozwiązania stosowane są również w Danii, w której larwa rozprzestrzenia się na terenie kolejnych miast i gmin. W Odense zamknięto z tego powodu m.in. przedszkole, stację recyklingu, kilka placów zabaw, a także część chodników oraz ścieżek rowerowych, a właściciele najbardziej narażonych terenów tymczasowo wyprowadzili się z domów, po tym, jak ich dzieci zaczęły skarżyć się na swędzenie oczu i skóry. W ramach zwalczania szkodnika jeden z tamtejszych radnych zaproponował nawet wycięcie kilku tysięcy dębów.

Gąsienice korowódki dębówki pojawiły się także w Polsce. Ich obecność zanotowano m.in. w województwie małopolskim, kujawsko-pomorskim i wielkopolskim.

„Larwa z piekła rodem” zagrożeniem dla ludzi i zwierząt. Wywołuje reakcje alergiczne

O wyjaśnienie, z czym wiąże się zagrożenie ze strony korowódki dębówki „Rzeczpospolita” poprosiła eksperta. Największe zagrożenie stanowią jej gąsienice, których parzące włoski unoszą się w powietrzu.

 – Mamy pecha z trybem życia korowódek. Dzień spędzają one w budowanych przez siebie gniazdach na drzewach, wieczorami z kolei opuszczają gniazda i wędrują na posiłek. Zarówno ich kłębiskowe gniazda, jak i pochody są ciekawe. Przyciągają oko. Niestety zaniepokojone gąsienice zrzucają włoski, którymi gęsto pokryte są ich ciała. Włoski te zawierają substancję wywołującą u nas podrażnienie – zarówno skóry, jak i oczu, czy (w razie połknięcia) gardła – mówi biolog dr Maciej Krzyżyński. 

Kontakt z korowódką dębówką może powodować:

  • silne podrażnienia skóry
  • wysypkę i reakcje alergiczne
  • podrażnienie oczu,
  • kaszel oraz trudności z oddychaniem

Jak dodaje ekspert, „w najcięższych przypadkach mogą wywołać szok anafilaktyczny”. – Należy więc unikać niepokojenia tych owadów. Jednak już samo przebywanie w miejscach ich wcześniejszego pobytu może być dla nas groźne. Włoski potrafią wywołać u nas reakcję na długo po zrzuceniu przez gąsienicę. Są również przenoszone na dalekie odległości przez wiatr. Z podrażnieniem wywołanym włoskami korowódki powinniśmy móc sobie poradzić przy pomocy leków antyhistaminowych – ostrzega dr Krzyżyński.

Czytaj więcej

Uznany za wymarłego chrząszcz wrócił po dekadach. To naturalny wróg „larwy z piekła rodem”

Przyczyny rozprzestrzeniania się korowódki dębówki w Europie. Czy grozi nam inwazja?

Jako powód wzmożonego rozprzestrzeniania się tego ciepłolubnego owada w Europie eksperci wskazują m.in. zmiany klimatyczne. 

– Istnieją badania próbujące opisać wpływ globalnych zmian klimatycznych na występowanie gradacji korowódki. Wraz ze wzrostem temperatury w Polsce powinniśmy również i u nas częściej ją obserwować – uważa dr Maciej Krzyżyński. 

Jak wyjaśnia ekspert korowódka dębówka jest gatunkiem, którego masowe pojawienie się jest poprzedzane latami, w których jego występowanie jest mniejsze. – Jeśli pojawi się gradacja u naszego sąsiada, najpewniej będzie widoczna również u nas – wyjaśnia ekspert.

Zdaniem biologa, owady te nie powinny jednak w Polsce stanowić poważnego zagrożenia. 

– Żyjemy w bardzo bezpiecznym kraju, również pod kątem zamieszkującej Polskę entomofauny. O ile nie jesteśmy uczuleni na jad owadów, nic nam nie powinno poważnie zagrażać. Możliwe, że kiedyś świat przyniesie nam i malarię, w końcu komary zdolne ją przenosić już u nas występują. Do tego czasu dla większości osób owady nie powinny stanowić zagrożenia dla zdrowia. Co innego kleszcze – to już jednak pajęczaki. Niemniej radzę dokładnie obejrzeć swoje ciało po każdym spacerze pod kątem obecności na nas tych stworzeń – zaznacza ekspert.