Z inwazją korowódki dębówki od lat mają do czynienia m.in. Niemcy i Francja. Na początku lipca opanowała ona także kilka duńskich miast, w tym Kopenhagę. „Larwy z piekła rodem” pojawiły się także w kilku województwach w Polsce.
Czytaj więcej
Wypijanie dwóch litrów wody, czyli około ośmiu szklanek wody dziennie od lat uznawane jest za złoty standard dbania o zdrowie. Największe w histori...
Korowódka dębówka postrachem Europy. Rozprzestrzenia się w kolejnych krajach
Korowódka dębówka stanowi zagrożenie dla zdrowia ludzi i zwierząt, ponieważ jej gąsienice zrzucają parzące włoski, które mogą unosić się w powietrzu i wywoływać silne reakcje alergiczne. Dlatego wszędzie, gdzie się pojawia, jest intensywnie zwalczana. U naszych zachodnich sąsiadów inwazja korowódki dębówki stanowi poważny i kosztowny problem. W Niemczech służby używają do walki z nią środków biobójczych rozpylanych z powietrza i z ziemi, a koszty działań sięgają milionowych kwot.
Podobne rozwiązania stosowane są również w Danii, w której larwa rozprzestrzenia się na terenie kolejnych miast i gmin. W Odense zamknięto z tego powodu m.in. przedszkole, stację recyklingu, kilka placów zabaw, a także część chodników oraz ścieżek rowerowych, a właściciele najbardziej narażonych terenów tymczasowo wyprowadzili się z domów, po tym, jak ich dzieci zaczęły skarżyć się na swędzenie oczu i skóry. W ramach zwalczania szkodnika jeden z tamtejszych radnych zaproponował nawet wycięcie kilku tysięcy dębów.
Gąsienice korowódki dębówki pojawiły się także w Polsce. Ich obecność zanotowano m.in. w województwie małopolskim, kujawsko-pomorskim i wielkopolskim.
„Larwa z piekła rodem” zagrożeniem dla ludzi i zwierząt. Wywołuje reakcje alergiczne
O wyjaśnienie, z czym wiąże się zagrożenie ze strony korowódki dębówki „Rzeczpospolita” poprosiła eksperta. Największe zagrożenie stanowią jej gąsienice, których parzące włoski unoszą się w powietrzu.
– Mamy pecha z trybem życia korowódek. Dzień spędzają one w budowanych przez siebie gniazdach na drzewach, wieczorami z kolei opuszczają gniazda i wędrują na posiłek. Zarówno ich kłębiskowe gniazda, jak i pochody są ciekawe. Przyciągają oko. Niestety zaniepokojone gąsienice zrzucają włoski, którymi gęsto pokryte są ich ciała. Włoski te zawierają substancję wywołującą u nas podrażnienie – zarówno skóry, jak i oczu, czy (w razie połknięcia) gardła – mówi biolog dr Maciej Krzyżyński.
Kontakt z korowódką dębówką może powodować:
- silne podrażnienia skóry
- wysypkę i reakcje alergiczne
- podrażnienie oczu,
- kaszel oraz trudności z oddychaniem
Jak dodaje ekspert, „w najcięższych przypadkach mogą wywołać szok anafilaktyczny”. – Należy więc unikać niepokojenia tych owadów. Jednak już samo przebywanie w miejscach ich wcześniejszego pobytu może być dla nas groźne. Włoski potrafią wywołać u nas reakcję na długo po zrzuceniu przez gąsienicę. Są również przenoszone na dalekie odległości przez wiatr. Z podrażnieniem wywołanym włoskami korowódki powinniśmy móc sobie poradzić przy pomocy leków antyhistaminowych – ostrzega dr Krzyżyński.
Czytaj więcej
Uznano go za wymarłego pół wieku temu, a jednak wrócił – sam. Tęcznik liszkarz pojawił się tam, gdzie plagą stała się groźna dla ludzi korowódka dę...
Przyczyny rozprzestrzeniania się korowódki dębówki w Europie. Czy grozi nam inwazja?
Jako powód wzmożonego rozprzestrzeniania się tego ciepłolubnego owada w Europie eksperci wskazują m.in. zmiany klimatyczne.
– Istnieją badania próbujące opisać wpływ globalnych zmian klimatycznych na występowanie gradacji korowódki. Wraz ze wzrostem temperatury w Polsce powinniśmy również i u nas częściej ją obserwować – uważa dr Maciej Krzyżyński.
Jak wyjaśnia ekspert korowódka dębówka jest gatunkiem, którego masowe pojawienie się jest poprzedzane latami, w których jego występowanie jest mniejsze. – Jeśli pojawi się gradacja u naszego sąsiada, najpewniej będzie widoczna również u nas – wyjaśnia ekspert.
Zdaniem biologa, owady te nie powinny jednak w Polsce stanowić poważnego zagrożenia.
– Żyjemy w bardzo bezpiecznym kraju, również pod kątem zamieszkującej Polskę entomofauny. O ile nie jesteśmy uczuleni na jad owadów, nic nam nie powinno poważnie zagrażać. Możliwe, że kiedyś świat przyniesie nam i malarię, w końcu komary zdolne ją przenosić już u nas występują. Do tego czasu dla większości osób owady nie powinny stanowić zagrożenia dla zdrowia. Co innego kleszcze – to już jednak pajęczaki. Niemniej radzę dokładnie obejrzeć swoje ciało po każdym spacerze pod kątem obecności na nas tych stworzeń – zaznacza ekspert.