To pierwszy poważny sprawdzian szczecińskiej kwatery NATO. W warszawskiej Akademii Obrony Narodowej, a także jednostkach wojskowych w Zegrzu, Białobrzegach, Wesołej i Mińsku Mazowieckim rozpoczęły się ćwiczenia „Compact Eagle 15". Uczestniczą w nich dowódcy z 19 krajów sojuszu północnoatlantyckiego, w sumie ok. 1,7 tys. sztabowców. Dowodzą dwiema dywizjami – niemiecką i polską – oraz pięcioma brygadami, m.in. łotewską, węgierską i litewską.
Zgodnie ze scenariuszem ćwiczeń fikcyjny kraj atakuje jedno z państw sojuszu leżących w rejonie Morza Bałtyckiego. „Siły Reagowania NATO natychmiast pojawiają się w obszarze konfliktu i inicjują obronę. Wielonarodowy Korpus Północno-Wschodni, wraz z podległymi jednostkami, przygotowuje się do przeprowadzenia kontrataku" – czytamy w dokumencie przygotowanym przez sztabowców.
Scenariusz zakłada solidarną reakcję krajów natowskich na agresję. Specjalnie na potrzeby manewrów wojskowi opracowali komputerową symulację konfliktu zbrojnego.
Oficerowie zasiądą przed komputerami w Akademii Obrony Narodowej w warszawskim Rembertowie. Ale manewry nie skończą się na wydawaniu rozkazów zza biurka. Jednostki dowodzenia rozstawiono także w terenie. Kierownikiem ćwiczeń jest niemiecki generał, dowódca szczecińskiego korpusu Manfred Hofmann.
Od agresji Rosji na Ukrainę zwiększa się rola szczecińskiej kwatery głównej korpusu w strukturach sojuszu. Od października dowodzi ona nowymi tzw. jednostkami integracji sił NATO, które odpowiadają m.in. za szybki przerzut sprzętu wojskowego między krajami natowskimi. Jednostki takie istnieją już w krajach bałtyckich oraz w Polsce. – Niebawem powstaną także na Słowacji i Węgrzech – mówi „Rzeczpospolitej" ppłk Marian Walczak, rzecznik korpusu.