Trzaskowski skomentował w ten sposób słowa premier Szydło, która podsumowała nimi swoje spotkanie z szefami klubów parlamentarnych w sprawie polityki zagranicznej - pisze RMF FM.
- Byłem na tym spotkaniu. Powiedzieliśmy, że ramię w ramię iść nie będziemy i jeśli będą nadużycia, będziemy protestować - powiedział Trzaskowski w "Kontrwywiadzie".
Polityk stwierdził, że na wczorajszym spotkaniu zgodzono się co do tego, że ewentualne sankcje nałożone przez Unię zaszkodziłyby Polsce oraz uzgodniono, że polskie spory nie będa załatwiane za granicą.
- Jeśli jednak padną uzasadnione pytania, dlaczego PiS łamie konstytucję i przepisy Unii Europejskiej, odpowiemy na nie - zapowiedział Trzaskowski. Dodał, że to nie opozycja jest siła, która inspiruje te pytania, bo ich źródłem jest troska polskich partnerów o to, co się dzieje w naszym kraju.
Według Trzaskowskiego, działania rządu mogą zaprzepaścić wysoką pozycję Polski w UE, i jeśli Unia stwierdzi, że rząd w Warszawie łamie prawo, może się zdarzyć, że nałoży na nas sankcje.
- Zależy nam na dobrym imieniu Polski, ale odpowiedzialność leży po stronie rządu - stwierdził Trzaskowski. - To rząd musi się z tego wytłumaczyć.
Były wiceminister spraw zagranicznych pytany był też o to, czy ze względu na historyczne zaszłości Niemcom wolno mniej, jeśli chodzi o napominanie Polaków.
- Nie. Mimo całej historii i niemieckich błędów, uważam, że Niemcy nie są na innych prawach. Jeśli ktoś używa nieuprawnionych porównań - czy to Francuz, Hiszpan, czy Niemiec – mówię im: nie gadajcie bzdur! – odpowiedział Rafał Trzaskowski.
Zobacz także:
Afera podsłuchowa: Inwigilowały dwie grupy