Zdaniem Petru, gościa audycji "Piaskiem po oczach" w TVN24, to zdrada bazowego elektoratu doprowadziła do klęski Platformy Obywatelskiej.
- Nie można zdradzać swojej bazy. Lepiej trzymać się swojego programu i tracić w sondażach, niż dostosowywać się do tego, czego oczekują ludzie - przekonywał lider .Nowoczesnej. - Trzeba realizować to, w co się wierzy i co się obiecało.
Petru przekonywał, że on sam uznaje, że najważniejsze jest trzymanie się programu. Podkreślił, że ma inna przeszłość niż ci, dla których polityka jest sensem życia i w której tkwią oni od lat. Według niego, tacy wieczni politycy "kombinują, jak utrzymać elektorat" i przez to popełniają niewybaczalne błędy wobec wyborców.
- Ważne jest to, żeby codziennie rano wychodząc z domu, można było sobie spojrzeć w twarz i mówić to, co się uważa - powiedział.
Petru skomentował też rosnące w sondażach wyniki .Nowoczesnej. Przyznał, że po każdym korzystnym dla partii sondażu następuje "wściekły atak prawicy". Jak dodał - szczególnie w internecie, ale, zdaniem Petru, jest to "opłacany hejt". Polityk zaznaczył, że do wyborów jest jeszcze bardzo daleko i .Nowoczesną czeka bardzo długa droga.
Pytany o ostatnie pogłoski, że z .Nowoczesnej zamierza odejść jej 200 członków, stwierdził, że "trudno się wypisać z czegoś, w czym się nie jest". Tłumaczył, że jakiś czas temu akces przystąpienia do jego partii zadeklarowało wiele osób - "ludzie od Korwina, od Kukiza, od Palikota, z SLD"
- Ja wszystkich muszę sprawdzić. Teraz, żeby zostać przyjętym do partii, trzeba mieć rekomendację trzech osób - wyjaśnił Petru.