- Obaj funkcjonariusze startują w maratonach. Nie mieli problemów z kondycją – opowiada kom. Michał Rusak, rzecznik gdyńskiej policji.
Mundurowi z jego komendy dostali informację, że w Gdyni oszuści będą chcieli wyłudzić kredyt. Wcześniej sfałszowane dokumenty, w tym zaświadczenie o zarobkach i dowód osobisty, przedstawili w jednym z banków w Bydgoszczy.
Do wypłaty pieniędzy - 52 tys. zł. miało dojść w Gdyni. Jednak bank nabrał podejrzeń co do autentyczności przedstawionych dokumentów i powiadomił policję.
Funkcjonariusze z Bydgoszczy przekazali sprawę do Gdyni. – Umówionego dnia urządziliśmy zasadzkę w oddziale, gdzie miało dojść do wypłaty gotówki – mówi kom. Rusak.
Po pieniądze w banku w centrum Gdyni zgłosił się 27-letni mężczyzna. Został zatrzymany. Funkcjonariusze wiedzieli, że ma wspólnika. Jednak ten nie wszedł do oddziału, tylko wydzwaniał do zatrzymanego już mężczyzny.
Wywiadowcy dostrzegli go przed bankiem. Ten jednak też ich zauważył i zaczął uciekać. Za nim pobiegli policjanci, którzy często startują w maratonach.
– Pościg trwał około dziesięciu minut. Uciekający nie przeskakiwał przez żadne mury, czy wodę, ale przebiegał przez ulicę w niedozwolonych miejscach – opowiada policjant.
Po ponad dwóch kilometrach przestępca opadł z sił, dogonili go funkcjonariusze i zatrzymali, a potem przekazali kolegom z Bydgoszczy. Obaj zatrzymani usłyszeli już zarzut usiłowania oszustwa, za co grozi im do ośmiu lat więzienia.
Kom. Rusak: - Jeden ze ścigających policjantów od lat bierze udział w maratonach i biegach długodystansowych. Jest w tym niezły. Ma spore osiągnięcia i dużo nagród, więc teraz kondycja się przydała, a że zaraził pasją kolegów, więc i drugi z funkcjonariuszy nie miał problemów z dogonieniem przestępcy – dodaje rzecznik gdyńskiej policji.