Mężczyznę, który zabarykadował się w domu z rodziną, zatrzymali antyterroryści. Po tym, jak wydano decyzję o siłowym wejściu do mieszkania. Zakładniczkom nic się nie stało.

Wczesnym popołudniem do mieszkania przy ul. Kościuszki w Jaśle przyszli policjanci. Chcieli zatrzymać i odwieźć do zakładu karnego 25-letniego mężczyznę. Ma on do odbycia 1,5 roku więzienia za znęcanie się.

Jednak funkcjonariuszom nikt nie otworzył drzwi. – Wręcz przeciwnie, mężczyzna, który był w środku zabarykadował się – opowiadają policjanci.

Okazało się, że w środku nie jest sam. W mieszkaniu desperata były też jego 56-letnia matka oraz 74-letnia babka.

Mężczyzna wyszedł na balkon z nożem w ręku i krzyczał, że zrobi krzywdę sobie oraz swoim bliskim, po czym wrócił do środka. Desperat miał też grozić, że odkręci gaz i wysadzi budynek.

Na miejscu policyjni negocjatorzy próbowali nawiązać kontakt z mężczyzną, ale ten nie chciał z nimi rozmawiać.

Pracownicy gazownictwa odcięli dopływ gazu do bloku, a energetycy dopływ prądu. Policja odcięła teren, ale nie ewakuowano mieszkańców. Ok. godz. 18 negocjatorom udało się w końcu nawiązać kontakt z desperatem.