Na Bliskim Wschodzie Izrael jest liderem na w kwestii praw LGBTQ, w parlamencie zasiada kilku otwarcie homoseksualnych mężczyzn, ale do tej pory macierzyństwo zastępcze było niedostępne dla par homoseksualnych i samotnych mężczyzn.
Macierzyństwo zastępcze, w którym kobieta zgadza się urodzić dziecko dla innej osoby lub pary, zostało zalegalizowane w Izraelu w 1996 r., początkowo tylko dla par heteroseksualnych, później przepis objął również samotne kobiety.
Chcące posiadać potomstwo pary jednopłciowe korzystały z usług surogatek w takich krajach jak Indie, Nepal, Tajlandia czy Stany Zjednoczone.
Batalię o przyznanie prawa do korzystania z macierzyństwa zastępczego rozpoczęli w 2010 roku Etai i Yoav Arad-Pinkas. Po fiasku pierwszej petycji w 2015 roku złożyli kolejną, wraz grupami LGBTQ.
W zeszłym roku Sąd Najwyższy nakazał zaprzestanie dyskryminacji macierzyństwa zastępczego w ciągu 12 miesięcy, twierdząc, że wykluczenie par homoseksualnych i samotnych mężczyzn jest niezgodne z konstytucją. Nakaz ten jak dotąd był skutecznie torpedowany przez ultraortodoksyjnych parlamentarzystów.
Dzisiejszy wyrok najprawdopodobniej ujawni tarcia w nowej koalicji rządzącej, w skład której wchodzi Meretz - świecka i socjaldemokratyczna partia, której przewodniczący obecny minister zdrowia Nitzan Horowitz jest gejem, oraz konserwatywna partia islamistyczna Raam, która nie nazywa homoseksualistów inaczej jak „dewiantami”.