Już wcześniej był on poszukiwany listem gończym. Teraz trafił do aresztu, a prokuratura zdecyduje, jakie zarzuty mu postawić za ranienie dwóch młodych mężczyzn.
Do strzelaniny doszło w środę po południu przy ul. Kosynierów Gdyńskich w Elblągu. Uzbrojony mężczyzna oddał siedem strzałów w kierunku dwóch braci - 20 i 30-latka i odjechał czarnym mercedesem ML.
Bracia zostali ranni w nogi. Trafili do szpitala. Nie ma zagrożenia dla ich życia. Policja od początku wiedziała, kto wobec nich użył broni.
Funkcjonariusze przypuszczali, że strzelanina miała związek z porachunkami przestępczymi. Policja przyznaje, że zarówno sprawca strzelaniny jak i obaj poszkodowani byli jej dobrze znani.
Lokalna prasa podała, że zdarzenie mogło być związane z napaścią na kierowcę mercedesa na jednej ze stacji paliw w Elblągu pod koniec marca.
Mężczyznę zaatakowano, gdy tankował samochód. Sprawcy próbowali zniszczyć też auto. W rewanżu, kierowca dwa tygodnie później miał postrzelić braci.
Sprawca strzelaniny właśnie wpadł w ręce policji. - Dwie doby intensywnej pracy funkcjonariuszy pozwoliły najpierw na wytypowanie sprawcy a następnie doprowadziły nas do ustalenia miejsca jego pobytu i zatrzymania - informuje podkom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy policji w Elblągu.
Zdradza, że 35-latek został zatrzymany na terenie miasta.Nie miał przy sobie broni. Noc spędził w policyjnym areszcie, o zarzutach jakie usłyszy, zadecyduje prokurator.