Reklama

Wybili szybę, by ratować szczeniaki

Za znęcanie się nad zwierzętami odpowie 29-letni właściciel ośmiu szczeniąt z Lubina, który zostawił zwierzęta w bagażniku rozgrzanego samochodu.
Tych osiem szczeniąt policjanci uratowali z rozgrzanego bagażnika w ostatniej chwili

Tych osiem szczeniąt policjanci uratowali z rozgrzanego bagażnika w ostatniej chwili

Foto: materiały policji

Pieski uratowali policjanci. Ich właścicielowi grozi teraz do dwóch lat więzienia.

Zgłoszenie o skomleniu szczeniąt w jednym z aut zaparkowanych na parkingu przy hipermarkecie w Lubinie usłyszeli klienci. Wezwali policję.

Funkcjonariusze przyjechali na miejsce. Odnaleźli zamknięty samochód zaparkowany w pełnym słońcu, z którego bagażnika słychać było piski i skomlenia zwierząt.

W pobliżu nie było właściciela auta, a temperatura na zewnątrz dochodziła do 30 stopni Celsjusza.

- Jeden z funkcjonariuszy poszedł do sklepu, aby przez megafon została podana informacja by właściciel samochodu pilnie się zgłosił – opowiada Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji.

Reklama
Reklama

Czas leciał, a właściciel samochodu się nie zgłaszał. Za to przeraźliwe piski i skomlenia wydobywające się z auta, narastały z każdą minutą.

Mundurowy zdecydował się na wybicie szyby, aby jak najszybciej udzielić pomocy uwięzionym zwierzętom. Kiedy funkcjonariusz dostał się do środka samochodu, na jego ręce zaczęły gramolić się małe pieski. W bagażniku było uwięzionych osiem ok. dwumiesięcznych szczeniaków. Leżały na brudnej szmacie, bez żadnego zabezpieczenia.

- Psy leżały we własnych odchodach, wyglądały na osłabione i wycieńczone – opowiada policjant. Na miejsce wezwano lekarza weterynarii, który zabrał szczeniaki do lecznicy, by tam udzielić im pomocy.

- Według weterynarza pieski zostały uratowane przez nas dosłownie w ostatnim momencie – opowiada Paweł Petrykowski. Dodaje, że funkcjonariusz, który wyciągnął szczeniaki z rozgrzanego samochodu, a który od wielu lat na co dzień pracuje z policyjnymi psami, stwierdził, że nigdy nie słyszał tak przeraźliwego pisku i skomlenia zwierzęcia.

Jak ustalili policjanci pieski przewoził 29-latek, który chciał je sprzedać w Niemczech. Zostawił je na parkingu, bo sam poszedł na zakupy. Nie słyszał komunikatu o poszukiwaniach.

Mężczyzna został zatrzymany. W chwili obecnej przebywa w policyjnym areszcie. Policjanci chcą mu postawić zarzut znęcania się nad zwierzętami, za co grozi do dwóch lat więzienia.

Reklama
Reklama

- Przypominamy właścicielom zwierząt, że pozostawiony w nasłonecznionym miejscu pojazd dla każdego żywego stworzenia znajdującego się w środku zamienia się niemal w piekarnik – mówi Paweł Petrykowski.

Podkreśla, że właściciele zostawiający zwierzęta, sądząc, że nic im się nie stanie, powinni mieć świadomość, że ich pupil narażony jest na ogromny stres, a ponadto, grozi mu odwodnienie, przegrzanie, udar słoneczny, a nawet śmierć.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Kraj
Weekend pod znakiem słońca. Czy po nim wrócą dwucyfrowe mrozy?
Materiał Partnera
O magii spełniania marzeń
Kraj
Warszawa stała się centrum produkcji gier wideo. Jak wygląda ten rynek?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama