Czy docierają jakieś wiadomości zza murów więzienia w Żodzinie?

Listy od Andrzeja na szczęście docierają do mnie. Pozdrawia wszystkich kolegów dziennikarzy. Pisze, że zawsze starał się być obiektywny i uczciwie wykonywać swoją pracę. Prosi też, by się o niego nie martwili, i twierdzi, że dokonał już swojego wyboru i że musi się tego trzymać.

Na Białorusi tymczasem zapadają drakońskie wyroki wobec opozycjonistów. We wtorek kilku działaczy skazano na wyroki od 14 do 18 lat łagrów.

Tego, co się stało we wtorek, akurat można było się spodziewać. Jeżeli zarzuty zagrożone są takimi karami i prokurator zażyczy sobie maksymalnych kar, to zazwyczaj sąd wymierza maksymalną karę. Nikt nie robi wyjątków.

Czytaj więcej

Nagroda im. Jerzego Giedroycia. Niezłomny Andrzej

Andrzej od marca jest za kratami. Za co tak naprawdę siedzi i dlaczego znalazł się na celowniku władz?

W swoich listach pisze, że nie siedzi za swoje czyny i nawet nie przez działalność Związku Polaków na Białorusi. Twierdzi, że siedzi za Polskę i że wyrok, który usłyszy, będzie również wyrokiem dla Polski. Przyznaje, że liczył się z tym, że zostanie aresztowany i że poza więzieniem innego miejsca w tym kraju dla niego nie ma, dopóki nie zmieni się sytuacja polityczna. Oczywistym jest to, że ludzie Łukaszenki nie pozwolą mu tu swobodnie żyć. Pretekst do aresztowania zawsze się znajdzie. Zatrzymują nikomu nieznanych ludzi, którzy wygłaszają prywatne opinie w sieci. Nie mówiąc już o ludziach, którzy mają jakikolwiek wpływ na opinię publiczną.

Ale mimo to Andrzej nie chce wyjeżdżać. Dlaczego?

Nie chce uciekać. Twierdzi, że już nie można się cofnąć, że nie on rozpoczynał tę konfrontację i że postawienie jego przed sądem jest przestępstwem. Nie może pisać o żadnych szczegółach sprawy karnej, ale sugeruje, że im bliżej sprawa jest sądu, tym bardziej absurdalnie wyglądają zarzuty. Sprawa jest sfabrykowana, ale władze coś jeszcze „czarują” i nie przekazują do sądu. Nie widziałam męża od dziewięciu miesięcy, rodzicom Andrzeja też odmawiają spotkania. Mam nadzieję, że chociaż po tym, jak zapadnie wyrok, pozwolą nam się spotkać.

Czytaj więcej

Nagroda im. Jerzego Giedroycia. Nie bała się dyktatury

Czy my, dziennikarze, możemy coś zrobić dla Andrzeja?

Andrzej odczuwa ogromną solidarność kolegów po fachu i to jest niezmiernie ważne. Gdyby ludzie innych zawodów byli tak solidarni ze sobą, byłoby inaczej.