Akcja ratunkowa w kopalni trwa nadal. Ratownicy szacują, że zajmie im kilka lub nawet kilkanaście godzin, by dotrzeć do drugiego poszukiwanego górnika. Aparatura wykazała, że znajduje się on w odległości około 10-11 metrów od miejsca, w którym znajdował się pierwszy poszkodowany.

Około godziny 1.30 w nocy z soboty na niedzielę ratownicy wydobyli na powierzchnię pierwszego z górników, uwięzionych w kopalni Bielszowice w Rudzie Śląskiej. Mężczyzna został przewieziony do szpitala świętej Barbary w Sosnowcu. Wiceprezes Polskiej Grupy Górniczej Rajmund Horst powiedział dziennikarzom, że mężczyzna był przytomny i skarżył się na potłuczenia.

– Pracownik był przytomny, świadomy, skarżył się na ogólne potłuczenia. Prawdopodobnie – bo była to wstępna diagnoza ratownika medycznego – ma złamaną dolną kończynę. Pełną diagnostykę i stan jego zdrowia przedstawią lekarze ze szpitala w Sosnowcu – mówił prezes Horst.

Czytaj więcej

Sypią się kary za brak maseczek

Akcja ratunkowa trwa nadal. Przedstawiciele kopalni mówią, że jest trudna, bo zastępy ratownicze ręcznie przerzucają skały, bo używają jedynie pił do przecinania metalowych elementów zniszczonej przez opadające skały obudowy i przenośnika.

- Prace prowadzone są w bardzo trudnych warunkach. Można powiedzieć, że to jest posuwanie się centymetr po centymetrze, z zachowaniem pełnego bezpieczeństwa ratowników. Trudno powiedzieć, jak długo to potrwa - mówił w niedzielę rano Tomasz Głogowski, rzecznik Polskiej Grupy Górniczej, do której należy kopalnia w Bieleszowicach.

Podkreślił, że największym problemem dla ratowników są gabaryty. - Prace są wykonywane w obwalisku, które jest przebierane. Ta przestrzeń, która jest tworzona, żeby się przedostać do poszkodowanego ma minimalną szerokość. Przede wszystkim utrudnienie stanowi przestrzeń, w której ratownicy muszą się poruszać, jest ona bardzo ograniczona - dodał rzecznik.

Czytaj więcej

Śmierć w trakcie zatrzymania. Tragedia w Skierniewicach

Temperatura w kopalni wynosi około 25 stopni i jak zapewniają przedstawiciele kopalni jest tam „zadowalający przepływ powietrza". - Nie ma zagrożeń wentylacyjnych czy klimatycznych – zaznaczył rzecznik PGG.

Autopromocja
FORUM ESG

Co warto wiedzieć o ESG? Jej znaczenie dla firm i gospodarki.

CZYTAJ WIĘCEJ

W rejonie prowadzenia prac utrzymywane są dwa zastępy ratownicze. - W sumie jest sześć zastępów do dyspozycji na dole kopalni. Ratownicy pracują rotacyjnie po kilkanaście, kilkadziesiąt minut. Prace są w sposób ciągły kontynuowane – dodał Tomasz Głogowski.

Do wstrząsu doszło w sobotę przed godziną 9 w tzw. ruchu Bielszowice - części kopalni Ruda, należącej do Polskiej Grupy Górniczej, w rejonie jednej ze ścian wydobywczych 780 metrów pod ziemią. Dokładnie  rejonie ściany 001Z w pokładzie 504. Jego magnituda wyniosła ok. 2,5. Akcję ratowniczą rozpoczęto wczoraj ok. 9.30.

W chwili wstrząsu, w bezpośrednio zagrożonym rejonie, było trzech górników pracujących przy remoncie rurociągu. Jeden z nich, sztygar, zdołał wycofać się bez obrażeń. Ale urwał się kontakt z dwoma ślusarzami - 31-latkiem i 42-latkiem. Jednego już uratowano. Drugi nadal jest poszukiwany.