W kosztach jest: usuwanie oblodzonej sieci trakcyjnej, autobusowa komunikacja zastępcza, praca lokomotyw spalinowych.
- To nie wszystko, czekamy na podliczenie start w ruchu towarowym - zaznacza Michał Wrzosek, rzecznik kolei.
Straty podsumowują także przewoźnicy kolei. Wstępnie PKP Intercity wyceniła utratę przychodów w tych dniach na kilka milionów złotych, kiedy to pasażerowi rezygnowali z podróżowania pociągami lub zwracali bilety. - Z tego tytułu straty sięgają kolejne 3-4 mln zł - podkreśla Paweł Ney, rzecznik PKP Intercity.
Do Intercity wpłynęło 565 reklamacji od podróżnych. - To średnio cztery razy więcej niż zazwyczaj w tym samym okresie - ocenia Ney. Skala finansowych roszczeń pasażerów nie jest jeszcze oszacowana. - Ktoś żąda odszkodowania za straty jakich doznał, inny zwrot pieniędzy za bilety - tłumaczy rzecznik PKP Intercity.
Największe problemy od 9 do 15 stycznia kolej miała na trasie Warszawa – Kraków. Wszystkie pociągi miały kilkugodzinne opóźnienie. 10 stycznia w gminie Kochanowice, koło Częstochowy z powodu oblodzonej trakcji na 10 godzin stanął w pociąg relacji Warszawa-Szklarska Poręba.