Reklama

Walczył z komuną, choć o tym nie wiedział

Marian Nowak z Lubina niespodziewanie i wbrew swej woli został opozycjonistą i kombatantem. – To chichot historii – ocenił sędzia

Aktualizacja: 21.04.2008 12:30 Publikacja: 21.04.2008 02:53

Marian Nowak

Marian Nowak

Foto: Fotorzepa, BS Bartek Sadowski

Marian Nowak jest mocno zaskoczony decyzją sądu w Legnicy. Chciał unieważnienia wyroku skazującego go na trzy lata więzienia za czynną napaść na zomowców podczas demonstracji 31 sierpnia 1982 r. w Lubinie. W trakcie największych zamieszek w stanie wojennym zastrzelono trzy osoby.

Nowak, wtedy 23-letni, odbywał zastępczą służbę wojskową w przedsiębiorstwie komunalnym. Po pracy wracał do mieszkania w Rynku. – Przedzierałem się przez demonstrację, już byłem w bramie, gdy koło mnie upadła petarda z gazem łzawiącym – wspomina. – Odruchowo odrzuciłem ją w kierunku zomowców.

Po trzech dniach do jego mieszkania zapukała SB. Nowak wylądował w areszcie, a po wyroku w więzieniu. Wyszedł w marcu, ułaskawiony przez Radę Państwa. – A przecież nic nie zrobiłem – mówi Nowak.

Zapowiada, że wystąpi o odszkodowanie za siedem miesięcy więzienia. Ale wcześniej musiał doprowadzić do unieważnienia prawomocnego wyroku.

Jednak Sąd Okręgowy w Legnicy odrzucił w piątek prośbę, bo Nowak, choć niesłusznie skazany, otwarcie przyznawał, że nie był opozycjonistą, lecz przypadkowym świadkiem wydarzeń. – To zadecydowało, że sędzia nie mógł unieważnić tego wyroku – wyjaśnia Paweł Pratkowiecki, rzecznik legnickiego Sądu Okręgowego.

Reklama
Reklama

Wyrok w ocenie sądu jest niesprawiedliwy, ale na podstawie przepisów innego nie można było wydać - sędzia Witold Wojtyło

– Ten wyrok w ocenie sądu jest niesprawiedliwy, ale na podstawie obowiązujących przepisów innego nie można było wydać – mówił po jego ogłoszeniu sędzia Witold Wojtyło. Jego zdaniem o tym, że powstała tak absurdalna sytuacja, zadecydowała niechlujnie znowelizowana ustawa o unieważnianiu wyroków wobec represjonowanych za walkę o niepodległy byt państwa polskiego. Poza tym Sąd Najwyższy uznał, że na jej podstawie można unieważnić wyroki za realną działalność opozycyjną, a nie za niewinność.

– To chichot historii, bo do sensownego rozstrzygnięcia trzeba by uznać, że Nowak mówi nieprawdę – ironizował sędzia. Nowak przez lata nie mógł się doprosić odpisu wyroku, bo wraz z innymi dokumentami dotyczącymi zbrodni lubińskiej był w IPN. – A prokuratorzy Instytutu nie wystąpili o kasację – wytykał sędzia Wojtyło.

Nowak uważnie słuchał uzasadnienia wyroku, w którym sędzia wskazał, że jedyna droga to kasacja prokuratora generalnego. Zamierza też zwrócić się do rzecznika praw obywatelskich. Ma nadzieję, że wyrok będzie można podważyć, bo skazał go sąd cywilny, a on odbywał wtedy zastępczą służbę wojskową. – A na razie mam papiery na walkę z komuną, choć nie byłem w opozycji – konstatuje gorzko Nowak.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora j.kalucki@rp.pl

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kraj
„Rzecz w tym". Andrzej Zybała: Polska 2050? To chyba koniec
Kraj
Czy Polskę 2050 w Warszawie czeka podział? Reakcje na wojnie na górze
Kraj
„Rzecz w tym”: Nowe Centrum, stara próżnia? Polityczna układanka po rozpadzie Polski 2050
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama