Protokół przesłuchania oficera prowadzącego TW o pseudonimie Bolek ujawnił wczoraj IPN.
Wbrew doniesieniom części mediów kapitan SB Edward Graczyk nie zaprzeczył, że Lech Wałęsa był tajnym współpracownikiem. Twierdził tylko, że nic o tym nie wie. „Ja w Gdańsku pracowałem pod egidą Wydziału III i przekazywałem im wszelkie informacje, które uzyskałem od Lecha Wałęsy. Nie wiem, czy na podstawie tych dokumentów pan Wałęsa został zarejestrowany jako tajny współpracownik” – mówił prokuratorom IPN 18 listopada.
[srodtytul]Wałęsa się broni[/srodtytul]
Graczyk przyznał, że przekazywał pieniądze Lechowi Wałęsie, ale utrzymywał, że Wałęsa nie podpisywał pokwitowań. Jednak gdy śledczy pokazali mu dokument podpisany „Bolek” i poświadczenie odbioru 1500 zł, przyznał, że jest jego autorem. Zaznaczył, że nie wie, skąd się tam wziął podpis „Bolka”. Choć zeznał: – W dokumentach, które sporządzałem, Wałęsie był przypisany pseudonim Bolek.
– Co mnie obchodzi, że ktoś przypisał mi, iż jestem agentem? Przecież nikt mnie o to nie pytał! Nie podpisałem żadnej deklaracji współpracy – mówił w „Kropce nad i” Lech Wałęsa. Opowiadał, że kontrwywiad PRL wypytywał go w tamtym czasie o Żydów i Niemców, a na temat kolegów ze stoczni z oficeramii służb nie rozmawiał.
Kpt. Graczyk twierdzi, że pieniądze przekazywane Wałęsie były zwrotem kosztów, m.in. podróży do Warszawy na spotkanie robotników z Edwardem Gierkiem. Jednak, jak wynika z protokołu przesłuchania, śledczy nie spytali go, dlaczego Wałęsa dostał pieniądze na ten wyjazd, skoro słynne spotkanie robotników z ówczesnym I sekretarzem KC PZPR odbyło się w gmachu Urzędu Wojewódzkiego w Gdańsku w styczniu 1971 r.
Graczyk utrzymuje, „że w wyniku informacji przekazywanych przez pana Wałęsę żadna osoba nie została pokrzywdzona”.
[srodtytul]Kto kontroluje PESEL?[/srodtytul]
Trwa wyjaśnianie, jak doszło do tego, że sąd lustracyjny uznał w 2000 r., iż Graczyk nie żyje. Jak podał TVN, Sąd Apelacyjny w Warszawie ujawnił, że informacje o jego śmierci uzyskał z Urzędu Ochrony Państwa.
Rzeczniczka sądu Barbara Trębska uściśliła, że taką wiadomość sąd otrzymał z dokumentami o ewentualnej współpracy Wałęsy z SB. – Ta informacja z UOP nie była kwestionowana ani przez rzecznika interesu publicznego, ani przez lustrowanego Wałęsę, w związku z czym sąd nie miał powodów, by wątpić w prawdziwość tej informacji – oświadczyła sędzia.
Zdaniem byłego prezydenta informacje o tym, że Graczyk żyje ukryto celowo, by mu zaszkodzić. Według Wałęsy mieli też o niej wiedzieć historycy IPN. – Sławomir Cenckiewicz kłamie jak wściekły pies, on dobrze wiedział, że Graczyk żyje. A on chciał grać, pisząc paszkwile. Mam nadzieję, że wszystkie paszkwile będą spalone – mówił Wałęsa.
Piotr Piętak, który w poprzednim rządzie jako wiceszef MSWiA nadzorował system PESEL, twierdzi, że do dziś znajduje się on pod pełną kontrolą ludzi z dawnej SB. – PESEL został stworzony jako baza służąca przede wszystkim totalitarnemu państwu do inwigilacji – mówi „Rz” Piętak. – W 2000 r., kiedy poszukiwano informacji o oficerze prowadzącym TW „Bolka”, istniały możliwości, by wygenerować informację, że taki oficer SB nie żyje.
[link=http://grafik.rp.pl/grafika2/233731][b]Pełna treść przesłuchania[/b][/link] - plik PDF (60kB)
[ramka][srodtytul]Opinia: Sławomir Cenckiewicz, współautor książki „SB a Lech Wałęsa”[/srodtytul]
Zeznania Graczyka potwierdzają wiedzę zaprezentowaną w książkach „SB a Lech Wałęsa” i „Sprawa Lecha Wałęsy”. Graczyk potwierdził, że odbywał regularne spotkania z Wałęsą, z których powstały notatki, że wypłacił mu 1500 zł oraz że Wałęsie przypisano pseudonim Bolek. Te informacje są w naszych książkach o przeszłości Wałęsy. Nawet informacja, że Graczyk nie wie, czy zarejestrowano Wałęsę jako TW, jest dla byłego prezydenta niekorzystna. Zgodnie z procedurami oficer prowadzący tylko wnioskował o rejestrację. Osobami rejestrującymi w Gdańsku byli funkcjonariusze Wydziału C (archiwum i ewidencji operacyjnej bezpieki), a w Warszawie pracownicy Biura C MSW. Dla wszystkich, którzy przeczytali ujawniony przez IPN protokół, jest jasne, że „Gazeta Wyborcza” pominęła fragmenty zeznań Graczyka, które najbardziej obciążają Wałęsę: o przypisaniu mu pseudonimu Bolek, o pobieraniu przez niego pieniędzy i o potwierdzeniu autentyczności dokumentów zachowanych w kserokopiach.[/ramka]