– Wszczęliśmy postępowanie sprawdzające, które ma wyjaśnić, czy nie doszło do przestępstwa polegającego na utrudnianiu postępowania karnego przeciwko Henrykowi S. – potwierdza Renata Mazur, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
Jak ujawniliśmy w piątek w naszym wydaniu online, prokurator zwrócił się do wydawnictwa o udostępnienie wywiadu rzeki z Henrykiem Stokłosą i jego żoną. – Po przeczytaniu książki zadecyduje, czy wszcząć śledztwo – wyjaśnia Mazur.
O publikacji, która narobiła tyle zamieszania, „Rz” pisała pod koniec maja. Według Stokłosów jeszcze w 2006 r. w ich sprawy zaangażował się Jacek Ciechanowski, ówczesny wiceszef PiS w Pile. Wykorzystując swoje znajomości w partii, miał uprzedzać byłego senatora o planach policji, prokuratury i polityków, a także doradzać wyjazd za granicę.
Stokłosa początkowo przebywał we Frankfurcie nad Odrą. Mieszkał pod swoim nazwiskiem. Po wizycie Ciechanowskiego wyjechał do Bawarii i zaczął się podawać za pisarza. Ukrywał się przez rok. Wpadł przypadkowo podczas kontroli drogowej w pobliżu Hamburga.
Ciechanowski nie chce rozmawiać o książce. – Po zakończeniu kampanii wyborczej złożę publicznie wyjaśnienia. Ta akcja ma charakter polityczny – mówi „Rz”.