Reklama

Waldemar Pawlak szuka posad dla przegranych pań

Szef PSL chce, by Fedak i Kierzkowska, choć przegrały wybory, były w rządzie

Aktualizacja: 17.10.2011 04:18 Publikacja: 16.10.2011 20:43

Waldemar Pawlak chętnie widziałby ponownie Jolantę Fedak w fotelu ministra pracy

Waldemar Pawlak chętnie widziałby ponownie Jolantę Fedak w fotelu ministra pracy

Foto: Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska

W najbliższą sobotę Rada Naczelna PSL zatwierdzi decyzję o kontynuowaniu koalicji PO – PSL, jeśli Platforma złoży jej taką propozycję.

Eugeniusz Grzeszczak, minister w Kancelarii Premiera typowany na wicemarszałka Sejmu, twierdzi, że na posiedzeniu nie będzie mowy o personaliach.

– Na to jest jeszcze dość czasu, przecież pierwsze posiedzenie Sejmu będzie dopiero w listopadzie – mówi "Rz".

Według nieoficjalnych informacji, wicepremier Waldemar Pawlak już rozpoczął konsultacje w tej sprawie ze swoim klubem parlamentarnym. Chce na PSL-owską karuzelę stanowisk wciągnąć kobiety, które przegrały wybory na  posłów: Ewę Kierzkowską, byłą wicemarszałek Sejmu, i Jolantę Fedak, do 22 listopada minister pracy.

Dla tej pierwszej szykowana jest posada w Kancelarii Premiera. Niewykluczone, że zajmie miejsce właśnie Grzeszczaka. Co będzie z Fedak? Oficjalnie jest kandydatką na ministra pracy w nowym rządzie.

Reklama
Reklama

– Zaproponowaliśmy premierowi Donaldowi Tuskowi, że obejmiemy te same ministerstwa, pod tym samym kierownictwem, a więc z Jolantą Fedak w Ministerstwie Pracy – przyznaje Grzeszczak.

Według nieoficjalnych informacji, premier Tusk wolałby oddać ten resort we władanie Michałowi Boniemu, ministrowi w Kancelarii Premiera i przewodniczącemu Komitetu Stałego Rady Ministrów (wymienia się go też jako kandydata na szefa nowego resortu cyfryzacji). Pawlak jednak twardo upiera się przy Fedak.

– Ze strony Waldka to jest wyłącznie strategia negocjacyjna – śmieje się polityk Stronnictwa. – Im bardziej się przy czymś upiera, tym większe jest prawdopodobieństwo, że z tego zrezygnuje, ale koalicjant musi drogo za to zapłacić.

Tak czy inaczej Jolanta Fedak nie zostanie bez pracy.

– W najgorszym wypadku dostanie podsekretarza stanu w rządzie lub stanowisko w jakimś urzędzie centralnym – mówi "Rz" poseł Stronnictwa.

Jednak nowi posłowie PSL – jak się okazało – wcale nie są zachwyceni propozycjami swojego prezesa. W Stronnictwie można usłyszeć, że dotychczasowa polityka kadrowa Waldemara Pawlaka poniosła klęskę, skoro dwie faworyzowane kobiety w ogóle nie weszły do Sejmu. Tymczasem obie mają dostać lukratywne stanowiska rządowe. Z kolei Grzeszczak, szef kampanii, która przyniosła słabszy wynik, niż zakładano – ludowcy liczyli na przynajmniej 10 proc. głosów – w nagrodę ma zostać wicemarszałkiem.

Reklama
Reklama

Pawlak musi przekonać posłów do swoich rekomendacji kadrowych, bo nie może ich zgłosić na Naczelny Komitet Wykonawczy i Radę Krajową, zanim nie będzie pewny poparcia klubu parlamentarnego – mówi nasz rozmówca z PSL. – A to nie będzie wcale takie łatwe, bo mamy dużo nowych posłów, którzy chcą, żeby nasza partia się zmieniała.

Jednym z nich jest Adam Jarubas, lider świętokrzyskiego PSL i zarazem wicemarszałek województwa, który miał najlepszy wynik wśród posłów Stronnictwa. Zdobył o 4 tys. głosów więcej niż wicepremier Pawlak i prawie 5 tys. więcej niż minister rolnictwa Marek Sawicki. Jarubas otwarcie powiedział dziennikarzowi, że chce wejść do rządu, najlepiej do Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Jeżeli nie, to nie wiadomo, czy w ogóle przyjmie mandat.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Warszawa
Rekordowa cena za metr kwadratowy zapłacona. Gdzie jest granica?
Kraj
„Rzecz w tym”: PiS gubi radykalizacja? Kulisy wojny o duszę prawicy
Kraj
Lotnisko Chopina bije rekordy. Pasażerowie szturmują bramki, a port szykuje się do rozbudowy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama