Reklama

Sfingował porwanie, by spłacić dług

32-latek upozorował swoje porwanie chcąc w ten sposób wyłudzić od rodziny pieniądze na spłatę długu. Mistyfikację odkryła policja. Jednak wcale nie wiadomo, czy mężczyzna poniesie karę.

Publikacja: 20.09.2013 19:37

Gdyby nie to, że zniknięcie 32-latka wywołało niepokój jego bliskich, a w poszukiwania zaangażowało się kilkunastu policjantów, to całą historię można byłoby traktować w kategoriach humorystycznych. Początkowo sprawa wyglądała poważnie.

Zgłoszenie o prawdopodobnym porwaniu 32-latka dotarło do policji w środę wieczorem. Do dyżurnego komendy w Nowym Dworze Gdańskim zgłosiła się kobieta i stwierdziła, że ktoś najprawdopodobniej uprowadził jej syna. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynikało, że mężczyzna, z którym rodzina już od pewnego czasu nie miała kontaktu, mógł rzeczywiście zostać porwany dla okupu.

- Wskazywały na to tym między innymi wiadomości sms i mms z żądaniami 4 tys. złotych okupu rozsyłane na telefony komórkowe do matki i rodzeństwa 32-latka – mówi „Rz" Michał Sienkiewicz w Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Zdjęcia „porwanego" przesyłane rodzinie na telefon komórkowy wyglądały alarmująco. Widać było na nich skrępowanego 32-latka, z zakneblowanymi ustami. Można było sądzić po nich, że jest rzeczywiście jest on przetrzymywany przez przestępców, którzy mogą się nad nim znęcać.

Sprawę potraktowano wyjątkowo poważnie, a przy poszukiwaniach mężczyzny stale pracowało kilkunastu policjantów. Zaangażowali się w nie również funkcjonariusze z gdańskiej komendy wojewódzkiej. Jednak dość szybko śledczy nabrali podejrzeń, że mają do czynienia z oszustwem. Analizy dokonane na podstawie ustaleń operacyjnych wykluczały porwanie, a najbardziej prawdopodobna wersja wskazywała na mistyfikację ze strony rzekomej ofiary. Do myślenia śledczym dało również to, że żądano tak małego okupu, w dodatku - jak wynikało z dyspozycji "porywaczy" - godzili się oni na zapłacenie go w ratach.

Reklama
Reklama

Szybko okazało się, że uprowadzenie było sfingowane. Rzekomo uwięziony mężczyzna spokojnie siedział w wynajętym mieszkaniu w Gdyni i tam czekał, aż rodzina wpłaci pieniądze. Kiedy weszli tam policjanci, odpoczywał przed telewizorem i był kompletnie zaskoczony ich wizytą.

Śledczy znaleźli w mieszkaniu telefony komórkowe, które posłużyły 32-latkowi do upozorowania porwania. Dlaczego wymyślił i wprowadził w życie ryzykowną operację?

Policjantom tłumaczył, że miał długi i chciał je spłacić pieniędzmi z okupu. Na pomysł miał wpaść po tym, jak matka odmówiła dania mu pieniędzy.

Jak ustaliła policja mężczyzna sam się skrępował, zakneblował sobie usta i komórką zrobił zdjęcie, które potem przesłał rodzinie, by uwiarygodnić mistyfikację.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu gdzie spędził noc i po przesłuchaniu został zwolniony. Jednak wcale nie wiadomo, czy za swój wybryk poniesie karę. Policja potraktowała bowiem to zdarzenie tylko w kategorii oszustwa.

- Jeżeli oszustwo zostało popełnione na szkodę osoby najbliżej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego. Tymczasem matka mężczyzny takiego wniosku nie złożyła – przekonuje „Rz" Paulina Grzesiowska, oficer prasowy w Komendzie Miejskiej Policji w Nowym Dworze Gdańskim. - Jednak skierujemy sprawę do sądu i ten zdecyduje czy mężczyzna odpowie za wykroczenie i jaką karę poniesie – dodaje.

Reklama
Reklama

Matka rzekomego porwanego zgłosiła jego zaginięcie w dobrej wierze, będąc przekonana, że coś mu się stało, więc nie ma podstaw, by jej czynić z tego zarzuty.

Sfingowanych porwań, których celem zwykle jest chęć łatwego - jak się wydaje pomysłodawcom - zdobycia gotówki jest więcej.

W czerwcu tego roku dwie nastolatki Anna B. i jej koleżanka Sandra B. upozorowały porwanie by wymusić od ojca jednej z nich 60 tys. zł. Dziewczyny przyznały się, że w taki sposób chciały zdobyć pieniądze na wakacje. Jednak potraktowano je surowo: usłyszały zarzuty usiłowania wymuszenia rozbójniczego (za co grozi do 5 lat więzienia).

Zarzuty usłyszał też 20-latek z Wrocławia, który w zeszłym roku upozorował własne uprowadzenie, chcąc wyłudzić od matki 20 tys. zł. Wpadł razem ze znajomym, który pomagał mu w tym przedsięwzięciu.

Czym innym kierowała się 14-latka, która wymyśliła porwanie ponieważ jadąc do szkoły zaspała i przejechała przystanek, na którym miała wysiąść. Nie poszła na lekcje, więc postanowiła oszukać rodziców mówiąc im, że dwaj mężczyźni próbowali ją wciągnąć do bagażnika samochodu. Jak było naprawdę, przyznała dopiero kiedy rodzice zawiadomili policję.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Kraj
„Rzecz w tym": Trzy medale i wielkie emocje. Czy to już sukces?
Kraj
Warszawska Wytwórnia Energii. Nowa panorama stolicy dzięki inwestycji za 1,65 mld złotych
Kraj
Wirtuale 2026: Nominacje dla dziennikarek „Rzeczpospolitej” i grupy PTWP
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama